6 lutego 1968 roku zapadł jeden z najbardziej symbolicznych wyroków wobec twórcy niezależnej satyry w Polsce Ludowej.
Tego dnia Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Janusza Szpotańskiego na trzy lata więzienia za autorstwo i rozpowszechnianie satyrycznej opery „Cisi i gęgacze, czyli Bal u Prezydenta” – utworu funkcjonującego wyłącznie w nieoficjalnym obiegu.
Demaskował mechanizmy władzy w Polsce
Janusz Szpotański, urodzony w 1929 roku w Warszawie, był postacią nietypową. Uznany mistrz szachowy, obdarzony wyjątkową pamięcią i szeroką erudycją, interesował się filozofią, logiką i literaturą. W pierwszych latach stalinizmu miał poważne trudności z podjęciem studiów wyższych, a w 1951 roku — po donosie — został relegowany z Uniwersytetu Warszawskiego. Przez kilka lat pracował poza środowiskiem akademickim, m.in. na poczcie oraz w wojskowym klubie szachowym. Na studia powrócił dopiero w 1957 roku, rozpoczynając naukę od drugiego roku polonistyki.
W 1964 roku napisał „Cichych i gęgaczy” — obszerny utwór satyryczny, który w groteskowej formie demaskował mechanizmy władzy w Polsce rządzonej przez Władysława Gomułkę. Pierwszy sekretarz KC PZPR został w nim przedstawiony jako „Gnom”, aparat bezpieczeństwa jako tytułowi „Cisi”, a środowiska intelektualne jako „Gęgacze”. Utwór wprost ośmieszał język propagandy, rytuały partyjne oraz relacje między władzą a podporządkowaną jej inteligencją.
Autor tak wyjaśniał genezę dzieła: „Operę napisałem przez przypadek. Źródłem inspiracji były dla mnie przygotowania «Czerwonego» do obchodów dwudziestej rocznicy Polski Ludowej. Przygotowania te były tak intensywne i groteskowe w swych pomysłach, że pobudziły mnie do swoistego włączenia się w te uroczystości, a mianowicie do urządzenia akademii «ku czci» dla grona moich przyjaciół i znajomych — akademii, która z jednej strony była parodią samych obchodów, z drugiej zaś karykaturą «Czerwonego»” — wyjaśniał.
Tekst nie był drukowany ani oficjalnie kolportowany. Szpotański recytował go w wąskim kręgu znajomych, a jego wykonania krążyły w formie maszynopisów oraz prywatnych nagrań magnetofonowych. W sierpniu 1966 roku na jedną z takich taśm natrafiła Służba Bezpieczeństwa. W styczniu 1967 roku autor został aresztowany.
Szpotański odsiedział prawie trzy lata
Proces toczył się przy drzwiach zamkniętych i trwał ponad rok. Oskarżonego bronili znani adwokaci w sprawach politycznych: Władysław Siła-Nowicki oraz Jan Olszewski. Akt oskarżenia nie dotyczył dzieła literackiego jako takiego, lecz „sporządzania i przekazywania w celu rozpowszechniania opracowań szkodliwych dla interesów państwa”.
6 lutego 1968 roku sąd uznał Szpotańskiego winnym i skazał go na trzy lata więzienia. W uzasadnieniu przyjęto, że „Cisi i gęgacze” nie stanowią literatury, lecz „opracowanie” godzące w ustrój PRL oraz organy władzy. Taka kwalifikacja prawna pozwoliła ominąć argumenty obrony dotyczące wolności twórczości artystycznej.
Wyrok wywołał silne reakcje w środowiskach inteligenckich. 29 lutego 1968 roku skomentował go publicznie Stefan Kisielewski podczas nadzwyczajnego zebrania warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Zwracał uwagę na precedensowy charakter sprawy: skazanie za utwór niepublikowany, niekolportowany i funkcjonujący wyłącznie w prywatnym obiegu. Ostrzegał, że oznacza to faktyczną penalizację satyry i dowcipu politycznego.
W marcu 1968 roku sprawę Szpotańskiego przywołał publicznie sam Władysław Gomułka, określając „Cichych i gęgaczy” jako „reakcyjny paszkwil” i „pornograficzną obrzydliwość”. Paradoksalnie wystąpienie to przyczyniło się do jeszcze większego zainteresowania twórczością autora.
Szpotański spędził w więzieniu dwa lata i dziewięć miesięcy. W tym czasie powstały kolejne utwory satyryczne, w tym „Ballada o Łupaszce”, a także późniejsze teksty wymierzone w ideologię sowiecką.
Czytaj też:
„Przyszła pora na Melchiora” – proces, który ośmieszył władzę
Afera mięsna: proces zamiast mięsa
Kresy.pl / PAP









