Na terenie 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej doszło do incydentu z udziałem bezzałogowego statku powietrznego. Choć zdarzenie nie spowodowało strat, służby wojskowe wszczęły dochodzenie, przypominając o surowych konsekwencjach prawnych takich naruszeń.
6 lutego na teren 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej w województwie łódzkim spadł bezzałogowy statek powietrzny. Jak poinformowała Żandarmeria Wojskowa, incydent nie spowodował żadnych zniszczeń ani zagrożenia dla żołnierzy i infrastruktury jednostki, jednak został zakwalifikowany jako poważne naruszenie przepisów.
OŻW w Łodzi prowadzi dochodzenie w sprawie małego BSP, który 6 lutego br. spadł na teren 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej, nie wyrządzając żadnych szkód. Obecnie trwają czynności procesowe na miejscu zdarzenia. pic.twitter.com/kGXEGbqOmi
— Żandarmeria Wojskowa (@Zandarmeria) February 6, 2026
Zobacz też: Dron spadł na teren wojskowej jednostki w Przasnyszu. Trwa dochodzenie ŻW
O wszczęciu dochodzenia poinformowano w oficjalnym komunikacie opublikowanym na platformie X. „Oddział Żandarmerii Wojskowej w Łodzi prowadzi dochodzenie w sprawie małego BSP, który 6 lutego roku spadł na teren 1 batalionu kawalerii powietrznej w Leźnicy Wielkiej, nie wyrządzając żadnych szkód. Obecnie trwają czynności procesowe na miejscu zdarzenia” — przekazano w komunikacie.
Śledczy ustalają okoliczności zdarzenia, w tym pochodzenie urządzenia oraz to, czy jego lot był wynikiem celowego działania, czy też niekontrolowanej utraty kontroli nad bezzałogowcem. Na obecnym etapie nie przekazano informacji o ewentualnym zatrzymaniu osób mogących mieć związek ze zdarzeniem.
Wykonywanie lotów bezzałogowych statków powietrznych nad obiektami wojskowymi jest w Polsce przestępstwem. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za tego rodzaju naruszenie może grozić kara pozbawienia wolności do 5 lat.
Przeczytaj: Drony nad duńskimi bazami wojskowymi. Wzmożona czujność służb w Danii i Norwegii
Zobacz: Nieznane drony zakłóciły ćwiczenia NATO w Polsce. Holendrzy potwierdzają incydent
Kresy.pl/X






























