WSJ: Ukraina wysyła coraz młodszych żołnierzy na front

„The Wall Street Journal” opisuje rosnący udział najmłodszych żołnierzy w najcięższych walkach na Ukrainie. Niedobory kadrowe i presja rosyjskiej ofensywy zmuszają dowódców do decyzji, które jeszcze kilka lat temu uznawano za ostateczność.

Po czterech latach wojny Ukraina znalazła się w sytuacji, którą amerykański „The Wall Street Journal” określa jako dramatyczny wybór między ochroną młodego pokolenia a koniecznością utrzymania zdolności bojowych na froncie. W początkowym okresie rosyjskiej inwazji władze starały się ograniczać udział najmłodszych żołnierzy w bezpośrednich walkach, uznając ich za kluczowych dla przyszłej odbudowy kraju. Obecnie, wobec pogłębiającego się kryzysu kadrowego i nieustającej presji ze strony Rosji, to podejście uległo zmianie.

Jak podkreśla gazeta, większość mężczyzn gotowych do walki zgłosiła się do wojska już na początku konfliktu. Jednostki piechoty są dziś w dużej mierze obsadzone przez starszych żołnierzy, często nieprzystosowanych do długotrwałych i wyczerpujących działań bojowych. Jednocześnie wydłużył się czas służby na linii frontu, co zwiększa straty osobowe.

Minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow informował wcześniej, że około dwóch milionów obywateli uchyla się od poboru, a ponad 200 tysięcy żołnierzy zdezerterowało, co stanowi znaczącą część stanu osobowego sił zbrojnych. Część obywateli unika mobilizacji, ukrywając się lub opuszczając kraj nielegalnie. W ocenie ekspertów to właśnie liczebność wojsk może przesądzić o przebiegu walk w najbliższych latach. „Siła liniowa jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem, który zdecyduje o tym, jak będzie wyglądała sytuacja na polu walki w 2026 roku i jak daleko Rosja zdoła się posunąć” – powiedział Rob Lee z Foreign Policy Research Institute.

Od ubiegłego roku setki młodych Ukraińców w wieku od 18 do 24 lat zgłosiły się do specjalnego programu ochotniczego i trafiły do różnych brygad. Z powodu braków w piechocie wielu z nich zostało skierowanych do najcięższych odcinków walk. Część zginęła, inni zostali ranni lub trwale okaleczeni, niektórzy zdezerterowali. W odpowiedzi na te doświadczenia dowództwo zaczęło kierować część najmłodszych rekrutów na półroczną służbę w jednostkach dronowych, z dala od bezpośrednich starć.

„The Wall Street Journal” przypomina historię Kyryła Horbenki, który po ukończeniu 18 lat wstąpił do przyspieszonego programu szkoleniowego, licząc, że doświadczenie bojowe pomoże mu wstąpić do akademii wojskowej. Niespełna pół roku później zginął w wyniku ostrzału artyleryjskiego w rejonie Pokrowska. Jego matka Tetiana powiedziała: „On po prostu nie był jeszcze gotowy na wojnę”.

Kresy.pl/WSJ

Tagi: , ,
forma płatności