W Krakowie do Delegatury Krajowego Biura Wyborczego i Urzędu Miasta wpłynęło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej oraz Rady Miasta Krakowa. Wśród zarzutów wobec Miszalskiego inicjatorzy wymieniają zatrudnianie niekompetentnych urzędników, problemy z transportem publicznym i wprowadzenie Strefy Czystego Transportu
„Nie jesteśmy członkami partii politycznych. Nie wspieramy żadnych partii politycznych. Nie jest naszym celem walka z rządem Donalda Tuska ani jakimkolwiek innym rządem. To akcja sprzeciwu wobec Aleksandra Miszalskiego i kompletnie zwasalizowanej przez niego Rady Miasta Krakowa” — powiedział na wtorkowej konferencji prasowej Jan Hoffman, przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto.
Hoffman apelował, aby mieszkańcy nie dali sobie wmówić, że inicjatywa referendalna jest akcją polityczną, a jednocześnie zachęcał członków różnych ugrupowań, w tym Koalicji Obywatelskiej, do wspierania zbiórki podpisów. Wśród zarzutów pod adresem prezydenta pojawiły się m.in. oskarżenia o zadłużenie miasta, wzrost bezrobocia, problemy z transportem publicznym, prowadzenie strefy czystego transportu kolesiostwo, niespełnienie obietnic wyborczych oraz nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po zmianie władz.
Podczas konferencji prasowej Hoffman odnosił się także do sposobu pełnienia funkcji przez prezydenta. „Czy wyobrażacie sobie państwo prof. Jacka Majchrowskiego tańczącego na dachu urzędu albo wypinającego się tyłem wobec studentów, kręcącego rolki, biegającego z mopem, pokazującego obwarzanek, a może kopiącego piłkę w urzędzie? Takich sytuacji nie mieliśmy. Urząd sprawowany był w sposób godny” — powiedział.
Mówiąc o sytuacji finansowej miasta, Hoffman wskazał na wzrost zadłużenia. Stwierdził, że zobowiązania Krakowa wzrosły o 2 mld zł w czasie dotychczasowej prezydentury Miszalskiego i ocenił, że rosnące koszty mogą przełożyć się na wyższe wydatki na usługi publiczne. „Prezydent Miszalski nie sprawdził się w swym całokształcie. Obietnice wyborcze pozostały obietnicami” — twierdził, wskazując m.in. na zapowiadaną w kampanii propozycję biletu za złotówkę dziennie dla studentów.
Hoffman mówił także o kosztach dotychczasowych działań organizacyjnych, które określił jako społeczne. Według jego relacji dotychczasowe wydatki wyniosły około 2–2,5 tys. zł i obejmowały m.in. wynajęcie lokalu referendalnego, stronę internetową oraz kamizelki z grafiką. Zapowiedział, że po oficjalnej rejestracji komitetu ma zostać uruchomione konto do wpłat na zbiórkę podpisów.
Dokument na moment podania informacji podpisało 21 osób. Warunkiem przeprowadzenia głosowania jest zebranie podpisów co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania, co według stanu na koniec 2025 roku odpowiada liczbie 58 355 podpisów.
W krakowskiej delegaturze KBW rozpoczęto procedurę sprawdzania, czy sygnatariusze powiadomienia są mieszkańcami miasta. Dyrektor delegatury Barbara Golanko przekazała, że po tej weryfikacji urząd miasta zostanie oficjalnie poinformowany o inicjatywie, a następnie KBW ma zapytać prezydenta Krakowa, czy takie powiadomienie również otrzymał.
Prezydent Krakowa odniósł się do inicjatywy podczas własnej konferencji prasowej, podkreślając, że referendum nie jest narzędziem rozstrzygania sporów wyborczych. „Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców” — oświadczył Miszalski. „Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych, kolejnych wyborów” — dodał.
Miszalski zakwestionował oddolny charakter inicjatywy referendalnej. „Krakowa nie da się kupić. Referendum pod hasłem „Kupmy sobie Kraków” nie wyjdzie” — akcentował, a następnie pytał o źródła finansowania działań, które określił jako „kampanię hejtu, nienawiści”. Zaznaczył, że w mieście ukazuje się co najmniej pięć tytułów gazetek, które — według jego oceny — nieobiektywnie przedstawiają rzeczywistość.
Miszalski odniósł się także do zarzutów dotyczących finansów i polityki miasta, wskazując na działania oszczędnościowe oraz pozyskiwanie środków z KPO, Unii Europejskiej i ministerstw na inwestycje. Podkreślał, że dochody miasta rosną i że istnieje rekordowy budżet inwestycyjny. „Jestem spokojny o sytuację finansową. Wiem, że będzie się poprawiać” — powiedział.
We wtorek prezydent poinformował także o planach wyjazdu do Brukseli, gdzie miał umówione spotkania dotyczące finansowania krakowskiego metra. Tego samego dnia spotkał się z minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, a rozmowy miały dotyczyć metra w Krakowie oraz ustawy o zrównoważonym rozwoju miast. „Metro zostało wpisane na listę potencjalnych inwestycji w nowej perspektywie unijnej” — przekazał.
Aleksander Miszalski objął urząd prezydenta Krakowa po drugiej turze wyborów 21 kwietnia 2024 roku, uzyskując ponad 51 proc. poparcia. Jego kontrkandydat, radny i przedsiębiorca Łukasz Gibała, zdobył niemal 49 proc. głosów.
Kresy.pl/RMF24































