W odpowiedzi na zapowiedź nowych ceł USA Berlin analizuje możliwość zwiększenia opłat za użytkowanie amerykańskich baz wojskowych na terytorium Niemiec. Jak informuje „The Times”, byłby to jeden z rozważanych wariantów reakcji na presję ze strony Waszyngtonu.
Po zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącej nałożenia dodatkowych ceł na ośmiu sojuszników z NATO sprzeciwiających się przejęciu Grenlandii przez Stany Zjednoczone, w Europie nastąpiła wyraźna zmiana tonu. Jak opisuje The Times, wśród unijnych przywódców narasta przekonanie, że brak reakcji nie wchodzi w grę, choć każda odpowiedź musiałaby być starannie wyważona.
Premier Szwecji Ulf Kristersson oświadczył: „Nie pozwolimy się szantażować”, a premier Włoch Giorgia Meloni nazwała zapowiedź ceł „błędem”. Prezydent Finlandii Alexander Stubb ostrzegł natomiast przed „szkodliwą spiralą”, która mogłaby uderzyć w relacje transatlantyckie.
Wśród państw, które mogłyby zostać objęte nowymi taryfami, obok Wielkiej Brytanii znajdują się Dania, Francja, Finlandia, Niemcy, Holandia, Norwegia i Szwecja. Coraz częściej pojawiają się sygnały, że odpowiedź ze strony Europy będzie konieczna, nawet jeśli miałaby mieć ograniczony i symboliczny charakter.
Gazeta opisuje również spekulacje dotyczące wykorzystania zależności Stanów Zjednoczonych od Europy. W Berlinie z niedowierzaniem przyjęto doniesienia sugerujące możliwość ograniczenia obecności wojsk USA w kluczowych bazach, takich jak Ramstein czy Stuttgart. Jedno ze źródeł cytowanych przez „The Times” zaprzeczyło, aby rozważano usunięcie amerykańskich sił, przyznając jednocześnie, że możliwe jest znaczące podniesienie czynszu za użytkowanie tych obiektów.
Przeczytaj: Bild: Nowe cła USA mogą kosztować Niemcy 15 mld euro rocznie
Równocześnie mało prawdopodobne jest, by państwa europejskie zdecydowały się blokować Amerykanom dostęp do strategicznych sektorów swoich gospodarek. Zyskuje natomiast poparcie pomysł wstrzymania ratyfikacji umowy handlowej zawartej latem ubiegłego roku, na mocy której Unia Europejska zaakceptowała 15-procentowe cła USA, nie wprowadzając własnych.
Eksperci cytowani przez „The Times” wskazują także na inne instrumenty, w tym cła odwetowe, selektywne podatki eksportowe czy wykorzystanie unijnych regulacji w celu ograniczenia dostępu amerykańskich produktów do rynku UE. W grę wchodzić mogą również działania wobec sektora technologicznego i finansowego, a w skrajnym przypadku — ograniczenia w handlu surowcami energetycznymi.
Jak podkreśla dziennik, żaden z rozważanych scenariuszy nie jest pozbawiony kosztów. Część z nich mogłaby prowadzić do eskalacji działań odwetowych i poważnych napięć w relacjach transatlantyckich. Jednocześnie europejscy przywódcy coraz wyraźniej sygnalizują, że również brak reakcji na zapowiedzi Waszyngtonu wiąże się z realnymi konsekwencjami politycznymi i gospodarczymi.
W sobotę Trump zapowiedział wprowadzenie 10-procentowych ceł wobec ośmiu państw europejskich, które w ostatnich dniach skierowały niewielkie kontyngenty wojskowe na Grenlandię w związku z ćwiczeniami „Arctic Endurance”, prowadzonymi pod auspicjami Danii.
Nowe taryfy miałyby objąć Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię oraz Wielką Brytanię. Według zapowiedzi w czerwcu stawki wzrosłyby do 25 proc. i obowiązywałyby do czasu zawarcia przez Stany Zjednoczone porozumienia dotyczącego zakupu Grenlandii, która pozostaje autonomicznym terytorium Danii.
Zobacz: UE zorganizuje nadzwyczajne spotkanie przywódców w związku z groźbami Trumpa dotyczącymi Grenlandii
Czytaj: „Nadszedł czas”. Trump zapowiada działania USA wobec Grenlandii
thetimes.com / Kresy.pl































