Była publicystka Gazety Wyborczej Eliza Michalik zaproponowała wyrzucenie USA z Sojuszu Północnoatlantyckiego i zaproszenie do niego Chin. Stwierdziła także, że przekazywanie informacji wojskowych Stanom Zjednoczonym jest „niebezpieczne”, ponieważ ujawniają je one Rosji.
W swoim wideokomentarzu na platformie YouTube była publicystka „Gazety Wyborczej” Eliza Michalik przedstawiła propozycję wykluczenia Stanów Zjednoczonych z NATO oraz budowy nowego układu bezpieczeństwa z udziałem innych państw, w tym Chin. Jej wypowiedź pojawiła się w kontekście operacji przeprowadzonej przez USA przeciwko reżimowi Nicolasa Maduro w Wenezueli.
„Mam jedno pytanie w związku z napaścią Trumpa na Wenezuelę. Dlaczego to, co stało się w Wenezueli, nie mogło spotkać Putina? Dlaczego nie można było przeprowadzić takiej akcji? Dlaczego nie mogły zrobić tego Stany Zjednoczone z NATO albo NATO bez Stanów Zjednoczonych, skoro to jest możliwe?” — mówiła publicystka. W swojej wypowiedzi twierdziła, że Donald Trump „wszedł w sojusz” z Władimirem Putinem i „pomógł mu zalegalizować przemoc”, dodając: „I teraz już nikt nie może czuć się bezpiecznie”.
„Uważam, że USA powinny być wykluczone z NATO. Wszystkie kraje NATO i Unii Europejskiej powinny sięgnąć do portfeli, które są grube, i zacząć finansować NATO bez USA. Wiem, radykalne, ale być może powinniśmy zrobić wszystko, żeby wciągnąć Chiny do sojuszu. Albo Finlandia, kraje skandynawskie, kraje bałtyckie, Polska i trzymać się razem. Nie jestem strategiem wojskowym. Myślę, że są mądrzejsi ludzie ode mnie, którzy naprawdę potrafią wymyślić sojusze, które nie będą sojuszem z USA” — powiedziała Michalik.
„W tej chwili bycie USA w NATO i dawanie im dostępu do informacji wojskowych to jest ściąganie na siebie kłopotów, bo oni być może przekazują te informacje Rosji. Uważam, że jest takie ryzyko” — dodała Michalik.
3 stycznia amerykańskie siły pojmały w Caracas Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores, po czym przewieziono ich samolotem do Stanów Zjednoczonych. Maduro trafił do aresztu w Nowym Jorku, a w poniedziałek stanął przed amerykańskim sądem federalnym. Usłyszał cztery zarzuty: uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej, sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych oraz dwa zarzuty związane z posiadaniem zabronionej broni. Obalony przywódca oświadczył, że jest niewinny. Te same zarzuty usłyszała jego żona, która również oznajmiła, że jest „kompletnie niewinna”.
W sobotę Delcy Rodríguez – dotychczasowa wiceprezydent kraju – została zaprzysiężona jako nowa prezydent Wenezueli. Podczas wystąpień podkreślała, że za legalnego przywódcę kraju nadal uważa Nicolása Maduro oraz że Caracas oczekuje relacji ze Stanami Zjednoczonymi wyłącznie w granicach prawa międzynarodowego i wenezuelskiego.
Administracja Donalda Trumpa przedstawiła pełniącej obowiązki prezydenta Wenezueli listę żądań, których spełnienie ma przesądzić o dalszych relacjach Caracas z Waszyngtonem. Amerykanie zapowiadają, że w razie oporu są gotowi użyć siły, a sama Rodríguez — jak podaje Politico — może podzielić los Nicolasa Maduro, przebywającego w areszcie w Nowym Jorku
Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres ostrzegł, że operacja USA w Wenezueli stworzyła niebezpieczny precedens i może wywołać wzrost niestabilności w regionie. Ocenił, że w trakcie zatrzymania Nicolasa Maduro „nie respektowano zasad prawa międzynarodowego” i wezwał do poszanowania suwerenności państw oraz dialogu politycznego.
Nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ odbyło się w poniedziałek, kilka dni po operacji amerykańskich sił, która zakończyła się zatrzymaniem Nicolasa Maduro i przewiezieniem go do Stanów Zjednoczonych.
Czytaj także: Thomas Rose: USA nie złamały prawa aresztując Maduro
Kresy.pl






























