Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że przetrzymywanie Nicolása Maduro przez Stany Zjednoczone stanowi pogwałcenie prawa międzynarodowego oraz zasad ONZ. Pekin wezwał do natychmiastowego zwolnienia wenezuelskiego przywódcy i jego żony oraz do rozwiązania sporu w drodze negocjacji.
Na stronie internetowej chińskiego resortu dyplomacji opublikowano komunikat, w którym odniesiono się do działań Stanów Zjednoczonych dotyczących zatrzymania i deportacji Nicolása Maduro. W oświadczeniu podkreślono, że sprawa budzi „poważne zaniepokojenie” władz w Pekinie.
„Chiny wyrażają poważne zaniepokojenie przymusowym zatrzymaniem i deportacją prezydenta Maduro oraz jego żony przez Stany Zjednoczone. Działania Stanów Zjednoczonych w sposób oczywisty naruszają prawo międzynarodowe oraz podstawowe normy regulujące stosunki międzynarodowe, jak również cele i zasady Karty Narodów Zjednoczonych” — stwierdzono w komunikacie.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin zaapelowało do władz amerykańskich o zmianę kursu i podjęcie rozmów. „Chiny wzywają Stany Zjednoczone do zapewnienia osobistego bezpieczeństwa prezydenta Maduro i jego małżonki, do natychmiastowego ich uwolnienia, zaprzestania działań wymierzonych w podważanie władzy wenezuelskich instytucji oraz do rozwiązania tej kwestii poprzez dialog i negocjacje” — zaznaczono.
W komentarzu chińskiej dyplomacji zwrócono uwagę, że w ocenie Pekinu użycie środków przymusu wobec przywódcy innego państwa stwarza ryzyko dalszej eskalacji i podważa stabilność stosunków międzynarodowych. Oświadczenie nie odnosi się jednak szczegółowo do okoliczności operacji amerykańskiej, ograniczając się do wezwania do respektowania prawa międzynarodowego i suwerenności państw.
W sobotę, 3 stycznia, Delcy Rodríguez złożyła przysięgę jako nowa prezydent Wenezueli. Jak zauważył „The New York Times”, środowisko związane z Nicolásem Maduro, w tym sama Rodríguez, nadal uznaje go za prawowitego przywódcę państwa. W publikacji przypomniano, że wielokrotnie podkreślała ona, iż Maduro pozostaje „jedynym prezydentem” kraju. Równocześnie w materiale emitowanym w wenezuelskiej telewizji państwowej przedstawiano ją jako wiceprezydent.
Zobacz też: Trump o operacji w Wenezueli: USA przygotowane na „drugie, znacznie większe uderzenie” [+VIDEO]
Podczas swojego wystąpienia Rodríguez mówiła: „W tym kraju jest tylko jeden prezydent i nazywa się Nicolás Maduro Moros”. Słowa te zostały przyjęte owacją. W dalszej części przemówienia zaznaczyła, że Wenezuela jest gotowa do utrzymywania relacji z administracją Donalda Trumpa, jednak wyłącznie w ramach norm prawa międzynarodowego oraz w granicach przepisów obowiązujących w Wenezueli. „To jedyny rodzaj relacji, jaki mogę zaakceptować po tym, jak zaatakowali i militarnie zaatakowali nasz ukochany kraj” — oświadczyła.
Według relacji gazety tymczasowa prezydent Wenezueli wystąpiła publicznie w otoczeniu wysokich rangą przedstawicieli wojska oraz innych kluczowych osób w aparacie państwowym. Wystąpienie miało podkreślać jedność struktur władzy oraz sprzeciw wobec działań Stanów Zjednoczonych. Podczas transmitowanego na żywo przemówienia, gdy Rodríguez zwracała się kolejno do poszczególnych osób, miały one potakiwań głowami na znak aprobaty.
Rodríguez domagała się uznania Nicolása Maduro za legalnego prezydenta państwa. W przemówieniu wskazała również na kwestie suwerenności. „Jeśli jest coś, co naród wenezuelski i ten kraj wiedzą na pewno, to że nigdy więcej nie będziemy niewolnikami, że nigdy więcej nie będziemy kolonią jakiegokolwiek imperium, niezależnie od jego charakteru” — powiedziała.
W wypowiedziach podkreślano, że Caracas postrzega relacje ze Stanami Zjednoczonymi przez pryzmat poszanowania zasady suwerenności i nienaruszalności terytorialnej. Jednocześnie utrzymywano stanowisko, że działania podejmowane przez Waszyngton wobec władz wenezuelskich naruszają te zasady. Zaprzysiężenie Rodríguez oraz jej publiczne wystąpienia miały pokazywać spójność stanowiska rządu i wojska w obliczu napięć politycznych oraz międzynarodowych.
Kresy.pl































