Po amerykańskim ataku na stolicę Wenezueli państwa regionu i świata reagują na możliwą eskalację. Kolumbia szykuje się na kryzys humanitarny, Hiszpania proponuje mediację, a Rosja i Iran ostro krytykują działania USA.
Kolumbia skierowała w sobotę dodatkowe oddziały wojskowe w rejon granicy z Wenezuelą po uderzeniu USA na Caracas. Decyzja ta ma związek z obawami o możliwy napływ uchodźców. Prezydent Gustavo Petro jednocześnie zwrócił się do Organizacji Państw Amerykańskich oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ o podjęcie działań w tej sprawie.
Hiszpania, apelując o deeskalację i opanowanie emocji, zaproponowała swoją rolę jako mediatora, licząc na wypracowanie politycznego i pokojowego rozwiązania. Propozycja ta wiąże się z rosnącymi napięciami po amerykańskim ataku.
Z kolei Rosja i Iran zdecydowanie skrytykowały działania Stanów Zjednoczonych, określając je jako „akt zbrojnej agresji” i domagając się powrotu do rozmów. Na konieczność pilnej mobilizacji społeczności międzynarodowej zwrócił uwagę również prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel.
Premier Donald Tusk poinformował, że mimo wcześniejszych ostrzeżeń MSZ w Wenezueli wciąż przebywają obywatele Polski. Podkreślił jednocześnie, że polska ambasada w Caracas funkcjonuje bez zakłóceń i pozostaje bezpieczna.
Wenezuelski prezydent Nicolás Maduro i jego żona Cilii Flores zostali ujęci podczas sobotniego ataku USA. Prokurator generalna Stanów Zjednoczonych ogłosiła później, że zostali oni objęci aktem oskarżenia w Sądzie Okręgowym Południowego Dystryktu Nowego Jorku. Jak podkreśliła Pamela Bondi, „Wkrótce spotka ich pełen gniew amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości na amerykańskiej ziemi”.
cbsnews.com / theguardian.com / Kresy.pl
































