Rolnicy w całym kraju wyszli na drogi, sprzeciwiając się negocjowanej umowie handlowej między UE a państwami Mercosur. Organizatorzy podkreślają, że chcą pokazać jedność środowiska.
We wtorek w całej Polsce odbywa się szeroko zakrojona akcja protestacyjna rolników przeciw planowanej umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Zgodnie z listą zgłoszeń manifestacje obyły się w ponad 180 miejscowościach.
Mapę miejsc protestów udostępnił w mediach społecznościowych Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR).
Zgodnie z zapowiedziami, rolnicy pojawili się na ulicach miast i wsi we wszystkich województwach. Protest rozpoczął się o godz. 10:00 i miał potrwać do popołudnia — ostatnie zgromadzenia zaplanowano do godz. 15:00.
Akcję wspierają politycy Konfederacji, Prawa i Sprawiedliwości oraz Korony, domagając się jednoznacznego sprzeciwu rządu wobec forsowanego na forum unijnym porozumienia.
Dziś w stu kilkudziesięciu miejscach na terenie całego kraju polscy rolnicy wychodzą na ulice w proteście przeciwko umowie z Mercosur!
Przeforsowanie umowy z Mercosur grozi Polsce (i całej Unii Europejskiej) zalewem niskiej jakości żywnością z Ameryki Południowej. To nie tylko… pic.twitter.com/YMwldrpAvf
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) December 30, 2025
W mediach społecznościowych publikowane są nagrania i zdjęcia z różnych regionów. Uczestnicy ustawiają oflagowane ciągniki i maszyny rolnicze w pobliżu dróg o dużym natężeniu ruchu oraz na wiaduktach. Na transparentach pojawiają się hasła: „STOP Mercosur” i „W obronie polskiej wsi”.
🔴 PROTEST ROLNIKÓW DK10 Głogowo k. Torunia. Solidarni z rolnikami. 👍🇵🇱@RuchNarodowy @KONFEDERACJA_ pic.twitter.com/LQvh920oq4
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) December 30, 2025
Organizatorzy podkreślają, że celem akcji jest zwrócenie uwagi opinii publicznej i pokazanie jedności środowiska, a nie całkowite blokowanie dróg.
Protest rolników z powiatu pabianickiego w Dobroniu. Rolnicy rzeczywiście już odczuwają negatywne skutki unijnej polityki klimatycznej, Zielonego Ładu i widma umowy UE-Mercosur.
Jako przedstawiciel @KONFEDERACJA_ wytłumaczyłem rolnikom obecną sytuację polityczną wokół tej umowy… pic.twitter.com/LFXHg7kPv7
— Artur Komoter (@arturkomoter) December 30, 2025
Czytaj: Rolnicy obawiają się skutków umowy handlowej UE z Mercosur
Głównym powodem sprzeciwu jest negocjowana umowa między UE a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia i Urugwaj). Rolnicy obawiają się, że liberalizacja handlu doprowadzi do napływu tańszej żywności z Ameryki Południowej, produkowanej w warunkach niespełniających europejskich norm środowiskowych, sanitarnych i dotyczących dobrostanu zwierząt. W ich ocenie mogłoby to obniżyć opłacalność rodzimej produkcji oraz zagrozić jakości żywności i bezpieczeństwu konsumentów.
Kolejny protest rolnicy planują na 9 stycznia 2026 roku.
Przeczytaj: Rolnicy, w tym Polacy, pod Parlamentem Europejskim. Wielki protest przeciwko umowie Mercosur
Finalizacja umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur jest coraz bliższa. Mercosur to organizacja gospodarcza powstała w 1991 roku, do której pełnoprawnymi członkami są Argentyna, Boliwia (od 2024 roku), Brazylia, Paragwaj, Urugwaj oraz Wenezuela (od 2012 r., choć zawieszona od 2016 r.). Wśród państw stowarzyszonych, korzystających ze strefy wolnego handlu, ale bez unii celnej, znajdują się Chile, Peru, Ekwador, Kolumbia, Gujana i Surinam. Obserwatorami są Meksyk i Nowa Zelandia.
Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.
Brazylia jest jednym z krajów, gdzie zużywa się najwięcej pestycydów na hektar na świecie. Wzrost zatwierdzeń nowych środków ochrony roślin budzi obawy o zdrowie i środowisko, zwłaszcza że wiele z tych substancji jest w Unii Europejskiej zakazanych.
W ciągu ostatnich 20 lat, czyli od czasu wejścia Polski do UE, z rynku unijnego zniknęło blisko 1000 substancji czynnych. W 2004 roku dostępnych było około 1250 substancji, w 2010 roku około 980, a w 2024 – już tylko około 270. W samych latach 2021–2023 UE wycofała 60 substancji, co w Polsce oznaczało usunięcie około 350 preparatów, stanowiących blisko 15 proc. wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin. Tymczasem w Brazylii sytuacja jest diametralnie inna – tam jest około 400 substancji czynnych, a liczba dostępnych preparatów rośnie.
Według serwisu Noticias Ambientales, Ministerstwo Rolnictwa i Hodowli Zwierząt Brazylii zatwierdziło w 2024 roku aż 663 produkty, co oznacza wzrost o 19 proc. w stosunku do 2023, kiedy to było ich 555. Ten wzrost zbiegł się z wejściem w życie nowych przepisów o pestycydach, które prezydent Luiz Inácio Lula da Silva podpisał w grudniu 2023 roku.
Rolnicy ostrzegają, że napływ tańszych produktów z Ameryki Południowej może osłabić unijną produkcję rolną. Według prezesa KRIR, europejscy producenci żywności muszą mierzyć się z trudnymi warunkami konkurencji, gdyż w Ameryce Południowej koszty pracy czy energii są znacznie niższe. Zaznaczył, że produkcja rolna w krajach UE charakteryzuje się najwyższymi standardami jakości, które powinny stanowić wzór dla światowych wytwórców.
Zobacz: Orbán o Mercosur: Bruksela chce podpisać umowę, pomijając państwa członkowskie UE
Kresy.pl
































