Proponowane przez Komisję Europejską wskaźniki emisji CO2 dla importowanych towarów, w tym z Chin, wywołały sprzeciw części przemysłu, który ocenia je jako zbyt niskie. Państwa członkowskie domagają się ponownego opracowania dokumentów, obawiając się obniżenia skuteczności mechanizmu CBAM.
Od początku przyszłego roku Komisja Europejska planuje pobieranie opłat od importu cementu, żelaza, stali, aluminium i nawozów z państw, w których standardy emisyjne są słabsze niż w Unii Europejskiej. Mechanizm ten, funkcjonujący pod nazwą Carbon Border Adjustment Mechanism, ma wyrównywać koszty między produktami wytwarzanymi w UE, obciążonymi opłatą rzędu 80 euro za tonę emisji dwutlenku węgla, a towarami sprowadzanymi z zewnątrz.
Jednym z głównych wyzwań pozostaje sposób ustalania śladu węglowego importowanych produktów, zwłaszcza gdy producenci nie przekazują dokładnych danych o emisjach. Zgodnie z projektami przepisów pozyskanych przez platformę POLITICO Komisja rozważa zastosowanie wartości domyślnych, które – zdaniem unijnych przedsiębiorstw – są zbyt łagodne.
Wątpliwości wzbudziły dwa dokumenty: projekt wskaźników służących do oceny śladu węglowego towarów objętych CBAM oraz arkusz zawierający domyślne wartości emisji CO2 dla produkcji w krajach spoza Unii. Dokumenty te mogą jeszcze ulec zmianie. Jak podają osoby znające przebieg rozmów, eksperci państw członkowskich omawiali projekty w ubiegłą środę za zamkniętymi drzwiami i poprosili o ich przeredagowanie.
Zobacz też: Macron w Pekinie – wzywa Chińczyków do “przezwyciężenia różnic”
Przedstawiciele wielu branż przekazali, że wstępne wartości emisji są zaniżone w przypadku szeregu państw, co może osłabiać działanie CBAM. W tabelach niektóre wyroby stalowe z Chin, Brazylii i Stanów Zjednoczonych mają niższe założone emisje niż analogiczne produkty wytwarzane w UE.
Ola Hansén, dyrektor ds. public affairs w firmie Stegra, ocenił, że projekt budzi zdziwienie, ponieważ sugeruje wyższe emisje w określonych procesach stalowych w Unii niż w Chinach, co określił jako „nietypowe”. Jak stwierdził: „Naszą rekomendacją byłoby dostosowanie wartości i kontynuowanie prac nad ramami CBAM, które można stopniowo ulepszać”.
Antoine Hoxha, dyrektor generalny stowarzyszenia Fertilizers Europe, również wskazał, że proponowane wartości są „dość niskie” m.in. w odniesieniu do mocznika. Podkreślił, że Komisja „stara się wykonać dobrą pracę, lecz jest bardzo obciążona w krótkim czasie”.
Jeden z przedstawicieli branży CBAM, wypowiadający się anonimowo, zaznaczył, że „niespójności w wartościach domyślnych osłabiają zachęty do czystszej produkcji i umożliwiają import towarów o wysokiej emisji przy zbyt niskich kosztach”.
Leon de Graaf z Business for CBAM Coalition przypomniał, że wartości domyślne miały „zachęcać importerów do przedstawiania rzeczywistych danych o emisjach”, lecz ich zaniżenie może osłabić ten efekt.
Zobacz też: Napięcie podczas szczytu UE–Chiny. „Relacje handlowe osiągnęły punkt zwrotny” – stwierdziła von der Leyen
Kresy.pl/POLITICO





























