W drugiej połowie lat trzydziestych Wojsko Polskie stanęło przed koniecznością zastąpienia tankietek TK i TKS nowymi pojazdami rozpoznawczymi. Konstrukcja opracowana w PZInż., znana jako 4TP, pomyślnie przeszła próby terenowe i była bliska wdrożenia do produkcji. Ostatecznie projekt porzucono, uznając, że w krótkim czasie stanie się przestarzały

Powstanie projektu nowego czołgu zwiadowczego dla Wojska Polskiego było konsekwencją decyzji podjętej w styczniu 1937 roku przez Komitet do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu. KSUS postanowił wówczas, że eksploatowane od lat tankietki TK i TKS należy zastąpić nowocześniejszymi pojazdami, lepiej dostosowanymi do warunków współczesnego pola walki. Inspiracją dla polskich konstruktorów stały się najnowsze brytyjskie rozwiązania autorstwa inżyniera J. V. Cardena oraz kapitana V. Loyda.

Zobacz też: Renault FT-17 w kampanii wrześniowej

Jeszcze w grudniu 1936 roku inżynier Edward Habich zakończył projekt czterotonowego czołgu oznaczonego jako PZInż.-140. Choć wykorzystano pewne ogólne założenia charakterystyczne dla podwozi brytyjskich, była to w pełni polska konstrukcja. Za jednostkę napędową odpowiadał silnik opracowany przez inż. Jana Wernera i Jerzego Dowkontta. Osiągał on moc 95 KM i został umieszczony po prawej stronie kadłuba, obok stanowiska kierowcy. Rozwiązanie to skutkowało asymetryczną budową pojazdu, co jednak nie zostało uznane za wadę uniemożliwiającą dalsze prace. Załogę stanowiły dwie osoby: kierowca oraz dowódca.

W listopadzie 1937 roku ukończony prototyp – jeszcze pozbawiony uzbrojenia – wyjechał na swoją pierwszą jazdę. W trakcie rajdu „Jesień 1937” pojazd pokonał bez awarii 1860 kilometrów. Dowództwo Broni Pancernych oceniło wówczas 4TP jako konstrukcję udaną i rokującą.

Kolejnym etapem było określenie uzbrojenia odpowiadającego przeznaczeniu przyszłego czołgu zwiadowczego. Wstępnie rozważano montaż wieży Boforsa z działem kalibru 37 mm, identycznej z tą zastosowaną w czołgu 7TP. Analiza wykazała jednak, że obsługa działa wymagałaby od dowódcy jednoczesnego pełnienia funkcji celowniczego i ładowniczego, co istotnie obniżyłoby wartość bojową pojazdu.

Alternatywą było powiększenie wieży w celu umieszczenia w niej drugiego członka załogi, lecz wymagałoby to przeprojektowania całej konstrukcji. Ostatecznie zdecydowano, że wieża pozostanie jednoosobowa i zostanie uzbrojona w działko automatyczne kalibru 20 mm wz. 38 FK-A oraz karabin maszynowy.

W maju 1938 roku prototyp przeszedł kolejne próby. W ich trakcie ujawniono pewne mankamenty, przede wszystkim nadmierne kołysanie pojazdu podczas jazdy, które utrudniało prowadzenie ognia w ruchu. Eksperci wojskowi uznali jednak, że po wprowadzeniu drobnych poprawek czołg nadaje się do produkcji seryjnej.

Zgodnie z ówczesnymi planami rozwoju broni pancernej 4TP miał stopniowo zastępować tankietki TK i TKS. Przewidywano zakup 480 wozów, które miały zasilić 18 kompanii rozpoznawczych w dywizjach piechoty oraz cztery oddziały motorowe.

W maju 1939 roku przeprowadzono ostatnie jazdy próbne. Łącznie, w ramach wszystkich testów, prototyp zdołał przejechać około 4300 kilometrów bez poważnych usterek. Kiedy wydawało się, że nic nie stoi już na przeszkodzie rozpoczęciu produkcji, Sztab Główny uznał, że konstrukcja szybko straci aktualność i w ciągu kilku lat stanie się przestarzała. Z tego powodu projekt został zakończony, mimo pozytywnych wyników prób.

Czołg 4TP, choć nigdy nie trafił do produkcji seryjnej, stanowił przykład nowoczesnego podejścia polskiej myśli technicznej końca lat trzydziestych. Był także dowodem, że krajowy przemysł zbrojeniowy potrafił tworzyć konstrukcje o parametrach odpowiadających ówczesnym standardom europejskim.

Zobacz też: 10TP: Historia polskiego czołgu, który miał wyprzedzić swoje czasy

Kresy.pl

Tagi: ,
forma płatności