Polskie MSZ przekazało stronie białoruskiej notę dyplomatyczną z żądaniem wydania dwóch obywateli Ukrainy, których służby śledcze podejrzewają o podłożenie ładunków wybuchowych na liniach kolejowych prowadzących na wschód. Według władz osoby te miały działać na zlecenie rosyjskich służb i po dokonaniu sabotażu przedostały się na terytorium Białorusi.
W środę Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało stronie białoruskiej oficjalną notę w sprawie wydania dwóch obywateli Ukrainy, podejrzanych o dokonanie zniszczeń torów kolejowych na wschodnich trasach Polski. O sprawie poinformował rzecznik MSZ Maciej Wewiór, przekazując, że dokument został wręczony chargé d’affaires Białorusi podczas spotkania zorganizowanego późnym popołudniem.
Zobacz też: Podano nazwiska podejrzanych o dywersję na linii kolejowej
Według relacji rzecznika, wniosek dotyczy dwóch mężczyzn, którzy mieli przeprowadzić sabotaż z użyciem materiałów wybuchowych, a następnie przedostać się przez przejście w Terespolu na Białoruś. Wewiór poinformował, że przedstawiciel białoruskiej dyplomacji przyjął notę do wiadomości, zaznaczając jednocześnie, że „nie należy mieć złudzeń co do efektów”, nawiązując do nierozstrzygniętej sprawy osoby podejrzanej o zabójstwo polskiego żołnierza, również przebywającej na terytorium Białorusi.
Do dwóch incydentów doszło na linii Warszawa–Dorohusk. Najpierw w miejscowości Mika na Mazowszu doszło do detonacji ładunku wybuchowego, w wyniku czego uszkodzony został tor kolejowy. Kilka dni później, w pobliżu stacji Gołąb na Lubelszczyźnie, pociąg przewożący 475 pasażerów musiał gwałtownie zahamować z powodu kolejnego uszkodzenia infrastruktury.
Według premiera Donalda Tuska obaj podejrzani mieli działać w porozumieniu z rosyjskimi służbami i współpracować z nimi od dłuższego czasu. Jak przekazał szef rządu, jeden z mężczyzn był wcześniej skazany przez sąd we Lwowie za działalność dywersyjną, natomiast drugi pochodzi z Donbasu i pracował w lokalnej prokuraturze. Obaj mieli przekroczyć granicę z Białorusi jesienią bieżącego roku.
W związku z incydentami Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ogłosiło wprowadzenie trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE na wszystkich liniach zarządzanych przez PKP Polskie Linie Kolejowe oraz PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa. Alarm ma obowiązywać do 28 lutego 2026 roku. Jak wskazano, stopień ten obejmuje wzmocnione środki ochrony infrastruktury, w tym zwiększoną kontrolę dostępu do obiektów i stały monitoring zagrożeń.
W niedzielę rano, w miejscowości Życzyn na Mazowszu, maszynista pociągu zgłosił nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w pobliżu stacji Mika i zatrzymał pociąg. W poniedziałek premier Donald Tusk poinformował, że doszło do „aktu dywersji”. Jak przekazał, eksplozja ładunku wybuchowego doprowadziła do uszkodzenia torów kolejowych. „Eksplozja miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin” – oświadczył Tusk. Jak zleceniodawców wskazał służby specjalne Rosji.
Z kolei w niedzielę wieczorem pociąg relacji Świnoujście–Rzeszów z ponad 470 pasażerami na pokładzie zatrzymał się nagle w okolicach Puław. Wybite szyby i uszkodzona trakcja wymagały przyjazdu policji, w tym funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Kresy.pl/polskieradio24































