Służby państw zachodnich oraz rosyjskie agencje wywiadowcze zabiegają o przejęcie Jarosława Michajłowa, podejrzewanego o koordynowanie ładunków pocztowych, które doprowadziły do pożarów w kilku krajach Europy. Według ustaleń The Washington Post Moskwa naciska na Azerbejdżan, by przekazał go Rosji, natomiast państwa UE starają się temu zapobiec.
Według informacji opublikowanych przez „The Washington Post”, między służbami specjalnymi państw zachodnich a rosyjskimi agencjami wywiadowczymi trwa spór o przejęcie Jarosława Michajłowa. Mężczyzna jest podejrzany o udział w organizacji serii ataków na przesyłki lotnicze w Europie, w wyniku których w ubiegłym roku w kilku miejscach kontynentu doszło do zapłonów paczek.
Z ustaleń urzędników ds. bezpieczeństwa oraz śledczych z pięciu państw zachodnich wynika, że Michajłow miał brać udział w przygotowaniu ładunków wyposażonych w zapalniki czasowe oraz substancję łatwopalną na bazie magnezu. Operacja była prowadzona z terenu Europy, a podejrzany miał następnie zbiec do Azerbejdżanu, posługując się fałszywym paszportem.
Według informatorów gazety, szefowie wszystkich trzech rosyjskich służb osobiście naciskają na władze w Baku, aby przekazały mężczyznę Rosji i tym samym uniemożliwiły jego ekstradycję do Polski. Zaangażowanie kierownictwa rosyjskich agencji, jak podkreślają urzędnicy, pokazuje znaczenie, jakie Moskwa przypisuje wykorzystaniu zaufanych pośredników w działaniach określanych jako element „wojny hybrydowej” przeciwko państwom wspierającym Ukrainę.
Zobacz też: Szef MSZ Ukrainy reaguje na sabotaż w Polsce. „Jesteśmy gotowi pomóc, jeśli zostaniemy poproszeni”
Przedstawiciele służb z USA i państw europejskich ocenili, że atak na przesyłki lotnicze był jedną z najbardziej ryzykownych i potencjalnie niebezpiecznych operacji Rosji w ramach działań sabotażowych, podpaleń i prób zabójstw. Podkreślono, że celem tych akcji jest wywieranie presji na państwa udzielające wsparcia Ukrainie.
Polska, Wielka Brytania, Ukraina oraz Litwa miały podejmować interwencje dyplomatyczne w Baku, starając się zapobiec przekazaniu mężczyzny do Rosji. W lipcu ubiegłego roku przesyłki przeszły bez wykrycia przez systemy kontroli w Litwie i trafiły do magazynów w Niemczech, Polsce i Anglii, gdzie doszło do pożarów, które szybko ugaszono. Żadna osoba nie odniosła obrażeń. Niemieckie służby wskazały jednak, że mechanizmy czasowe mogły doprowadzić do katastrofy lotniczej, gdyby doszło do eksplozji w trakcie lotu.
Zgodnie z informacjami cytowanych funkcjonariuszy, Michajłow wcześniej był ścigany w Rosji za przemyt. Według europejskich śledczych reprezentuje on „nowy typ” pracownika GRU rekrutowanego z grup przestępczych. Jego rola jako pośrednika między agentami GRU w Rosji a wykonawcami na terenie Europy ma być kluczowa dla całej operacji.
W ramach śledztwa prowadzonego w regionie co najmniej 20 osób usłyszało zarzuty w Polsce i na Litwie. Tymczasem Azerbejdżan odrzuca zarówno wnioski o ekstradycję z państw UE, jak i żądania Rosji, pozostawiając Michajłowa w stanie zawieszenia – jest objęty nadzorem, nie może opuścić kraju, ale formalnie nie został zatrzymany.
Zobacz też: Pożary paczek DHL w Polsce i Niemczech – ślad prowadzi do rosyjskiego wywiadu
Według ekspertów działania Moskwy zmierzające do przejęcia podejrzanego mogą być powiązane z próbami ograniczenia ujawnienia informacji, jakie mogłyby wypłynąć podczas procesu sądowego w Europie. Wskazuje się również, że zabiegi o Mikhajłowa mogą być jednym z powodów, dla których prezydent Władimir Putin próbuje ostatnio zacieśnić relacje z Baku.
Rosja zaprzecza udziałowi w atakach na cele w Europie, jednocześnie ostrzegając państwa zachodnie przed „konsekwencjami” wynikającymi z ich wsparcia dla Ukrainy.
Zobacz też: Śledztwo w sprawie sabotażu na kolei. Media: Polskie służby zwróciły się o pomoc do USA
Kresy.pl/The Washington Post































