Polskie służby, w tym CBA i CBŚP, prowadzą największe w historii kraju śledztwo w sprawie aktu dywersji na kolei. Media podają, że polskie organy zwróciły się o wsparcie do amerykańskiej NSA oraz europejskich agencji, w tym Europolu i Interpolu.
W sprawę dywersji na polskich torach zaangażowano wszystkie krajowe służby, w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne – wynika z ustaleń dziennikarzy Radia ZET i „Newsweeka”, Mariusza Gierszewskiego i Dominiki Długosz. Polskie organy zwróciły się także o wsparcie do amerykańskiej NSA oraz europejskich agencji, w tym Europolu i Interpolu, a także o dane z globalnej sieci wywiadu elektronicznego Echelon.
„Śledztwo w sprawie dywersji na torach pod względem liczby zaangażowanych służb, ekspertów i funkcjonariuszy to największe śledztwo w historii Polski” – podkreślają dziennikarze. Zdecydowano się na włączenie CBA ze względu na jego „zasoby informatorów”.
W akcję śledczą zaangażowano również ekspertów z mechanskopii i pirotechniki z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia oraz Wojskowej Akademii Technicznej. Służby przeanalizowały już nagrania z kamer monitoringu rozmieszczonych w okolicy stacji benzynowych, sklepów i prywatnych posesji w promieniu 10 km od miejsca zdarzenia, a także zebrały setki odcisków palców z torów.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powołał specjalny zespół śledczy, w skład którego weszli funkcjonariusze CBŚP, ABW oraz prokuratorzy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Jak podkreślił, „to najlepsi i najbardziej doświadczeni śledczy oraz funkcjonariusze, którzy mają pełne wsparcie służb specjalnych i operacyjnych państwa”. Ich zadaniem jest dokładne ustalenie mechanizmu działania sprawców i doprowadzenie ich przed polski wymiar sprawiedliwości.
„Wiadomo, że zleceniodawcą aktu dywersji były rosyjskie służby specjalne, które zwerbowały do jego wykonania dwóch obywateli Ukrainy działających na rzecz rosyjskiego wywiadu. Znamy tożsamość sprawców, którzy natychmiast uciekli z terytorium Polski na Białoruś” – dodał Żurek, podkreślając, że sprawa ma najwyższy priorytet.
We wtorek premier Donald Tusk ujawnił w Sejmie, że za ostatnimi próbami sabotażu infrastruktury kolejowej stoją dwaj obywatele Ukrainy działający na rzecz rosyjskich służb. Mężczyźni zdążyli uciec z Polski, zanim zostali zidentyfikowani przez polskie służby.
Zobacz: Szef MSZ Ukrainy reaguje na sabotaż w Polsce. „Jesteśmy gotowi pomóc, jeśli zostaniemy poproszeni”
wiadomosci.radiozet.pl / Kresy.pl





























