Estońskie wojsko poinformowało o zestrzeleniu niezidentyfikowanego drona w pobliżu bazy Reedo na południu kraju, gdzie stacjonuje amerykański 5. szwadron 7. pułku kawalerii. Według władz dron spadł po trafieniu z broni antydronowej, jednak wraku nie odnaleziono mimo poszukiwań z udziałem policji i straży granicznej. To kolejny incydent w estońskiej przestrzeni powietrznej po wrześniowym naruszeniu nad Zatoką Fińską.
Estońskie media podały, że 17 października na południu Estonii, w rejonie bazy wojskowej Reedo, pojawiły się dwa drony nieznanego pochodzenia. Jak informuje ERR, jeden z nich został zestrzelony, natomiast do tej pory nie odnaleziono wraku. Zdarzenie miało miejsce około godz. 16.30, w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów 2 Brygady Piechoty w Reedo oraz koszar, z których korzystają siły sojusznicze.
Według relacji „Õhtuleht”, jeden z bezzałogowców został unieszkodliwiony przy użyciu specjalistycznej broni antydronowej. Po trafieniu żołnierze rozpoczęli poszukiwania obiektu, jednak mimo współdziałania z policją i strażą graniczną nie udało się go zlokalizować. Rzecznik Sztabu Generalnego Estońskich Sił Obronnych por. Liis Vaksmann przekazała, że wojsko, policja i straż graniczna prowadziły działania w miejscu przewidywanego upadku. „Siły Obronne nie będą podawać bardziej szczegółowych informacji w sprawach incydentów związanych z bezpieczeństwem” — oświadczył rzecznik, cytowany przez serwis Meesteleht.
Baza Reedo została otwarta rok temu i służy przede wszystkim jednostkom sojuszniczym NATO. Stacjonuje tam 5. szwadron 7. pułku kawalerii armii USA, pełniący zadania rozpoznawcze.
W kontekście bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej estońskie władze przypominają także o wcześniejszych incydentach. 19 września trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 naruszyły przestrzeń powietrzną nad Zatoką Fińską i pozostawały w rejonie przez 12 minut. Po tamtym zdarzeniu Tallin wystąpił o konsultacje z państwami NATO, wskazując na rosnące prowokacje. W odniesieniu do incydentu z dronami nie podano, kto może odpowiadać za ich przelot.
Warto również przypomnieć o incydencie na granicy z 10 października, kiedy Rosja wysłała uzbrojonych, niezidentyfikowanych żołnierzy, tzw. zielonych ludzików, w okolice estońskiej granicy Do zdarzenia doszło w rejonie przejścia granicznego Saatse, które zostało chwilowo zamknięte przez stronę estońską. Estońskie służby graniczne potwierdziły, że grupa liczyła około 10 osób i poruszała się wzdłuż granicy. Po pewnym czasie formacja ustawiła się prostopadle do drogi, co wzbudziło niepokój. Na nagraniach widać zamaskowanych mężczyzn z karabinami. Rosjanie skomentowali incydent jedynie jako „rutynowe czynności”.
Kresy.pl/news.err.ee































