Premier Donald Tusk zaprosił do wspólnego kibicowania w niedzielnym meczu polskie dzieci z Wilna. Tymczasem Kancelaria Premiera i Onet piszą o „polonijnych dzieciach”.
W niedzielę w Kownie odbył się mecz Polska-Litwa, w którym Polacy zwyciężyli 2:0. Premier zaprosił do wspólnego kibicowania polskie dzieci z Wilna. Tymczasem Kancelaria Premiera, a za nią Onet, napisały, że szef rządu zaprosił „polonijne dzieci z Wilna”.
„Premier @DonaldTusk zaprosił polonijne dzieci z Wilna do wspólnego kibicowania Biało-Czerwonym” – czytamy w komunikacie KPRM.
📍#Kowno | Premier @DonaldTusk zaprosił polonijne dzieci z Wilna do wspólnego kibicowania Biało-Czerwonym🇵🇱 pic.twitter.com/bw6aFemw9t
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) October 12, 2025
Czytaj: MSZ pisze o „organizacjach polonijnych” na Białorusi
To samo określenie pojawiło się w materiale Onetu.
Mianem Polonii określa się polskie środowiska emigracyjne, nie zaś autochtoniczne (np. mniejszość polska na Białorusi i na Litwie).
W 2015 roku śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz, działacz kresowy, zwracał uwagę na niewłaściwość używania określenia „Polonia” w kontekście Polaków na Kresach.
„Z okazji zbliżających się uroczystości upamiętniających konstytucję 3 Maja w niektórych mediach okazały się informacje o tym, że za Bugiem znajdują się skupiska Polonii. Otóż jest to informacja błędna. Oczywiście na Kresach Wschodnich przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, czyli na terenach obecnej Litwy, Łotwy, Białorusi i Ukrainy, mieszka wielu naszych rodaków, a ich łączna liczba idzie w setki tysięcy, jak nie w miliony osób. Jednak nie są oni emigrantami, ale autochtonami, ludźmi żyjącymi na tych terenach z dziada pradziada, często od kilkuset lat” – pisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w felietonie na łamach RMF 24.
wiadomosci.onet.pl / Kresy.pl
































