Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca stworzenia tzw. „muru dronów” na wschodniej granicy UE spotyka się z krytyką części państw członkowskich. Podczas gdy Polska i kraje bałtyckie uznają ją za konieczną, zachodnia i południowa Europa podnoszą wątpliwości dotyczące kosztów, skuteczności i zgodności z planami NATO.
Jak poinformował w piątek portal POLITICO, Komisja Europejska forsuje pomysł budowy systemu obronnego określanego jako „mur dronów”, mającego chronić wschodnią flankę Unii przed narastającą liczbą rosyjskich incydentów z użyciem bezzałogowców. Prezydent Komisji Ursula von der Leyen ogłosiła inicjatywę w swoim ostatnim orędziu o stanie Unii. Projekt zakłada stworzenie sieci radarów i systemów przechwytujących, jednak już teraz wzbudza spory polityczne i techniczne.
Kraje graniczące z Rosją, przede wszystkim Polska i państwa bałtyckie, uważają, że pomysł jest odpowiedzią na realne zagrożenie. W ostatnich tygodniach odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej m.in. Polski i Rumunii, a niezidentyfikowane, lecz podejrzewane o rosyjskie pochodzenie drony widziano także nad Danią, Norwegią i Niemcami.
Sceptycznie do inicjatywy podchodzą natomiast państwa położone dalej od granicy z Rosją. Obawiają się one wysokich kosztów, trudności w integracji projektu z planami NATO, a także ewentualnego przejęcia przez Brukselę części kompetencji w zakresie polityki obronnej.
— Drony i przeciwdziałanie im to priorytet, ale musimy być realistami. Nie ma idealnej ściany dla Europy. Mówimy o granicy liczącej 3 tysiące kilometrów, czy to w ogóle możliwe? Odpowiedź brzmi: nie — stwierdził prezydent Francji Emmanuel Macron.
Zobacz też: Premier Bawarii chce, by policja zestrzeliwała drony. Zapowiada szybkie zmiany w prawie
Zobacz też: Rosja krytykuje plany budowy „muru dronowego” przez UE i grozi eskalacją konfliktu
Obrony projektu podjął się komisarz ds. obrony Andrius Kubilius, były premier Litwy. Jak zaznaczył, budowa systemu wykrywania dronów w Polsce i krajach bałtyckich mogłaby kosztować około miliarda euro, a podstawowe zdolności można by uzyskać w ciągu roku. Jednocześnie przyznał, że samo określenie „ściana” może wprowadzać w błąd.
Krytyczne głosy płyną także z Parlamentu Europejskiego. — Mam nadzieję, że nikt nie traktuje ściany dronów jako prostego rozwiązania naszych problemów obronnych. Ona nie uchroni nas przed cyberatakami, nie rozwiąże kwestii produkcji amunicji czy struktury podejmowania decyzji — powiedziała niemiecka europosłanka Hannah Neumann.
Podczas spotkania w Kopenhadze premierzy Włoch i Grecji wskazywali, że projekty obronne powinny obejmować całą Unię, a nie tylko jej wschodnią część. W odpowiedzi premier Finlandii Petteri Orpo apelował o solidarność, przypominając, że Europa wielokrotnie wspierała południe kontynentu w sprawach migracji czy kryzysów gospodarczych.
Mimo zastrzeżeń, unijni przywódcy w Kopenhadze zgodzili się na uwzględnienie projektu w pakiecie obronnym Komisji Europejskiej. Ostateczne decyzje dotyczące finansowania, zakresu i terminów realizacji mają jednak dopiero zapaść.
Premier Danii Mette Frederiksen, odnosząc się do kontrowersji wokół nazwy, mówiła o „europejskiej sieci środków antydronowych”. — Nie interesuje mnie, jak to nazwiemy, ważne, aby działało — podkreśliła.
Polski premier Donald Tusk zaznaczył natomiast, że żadna inicjatywa nie da pełnych gwarancji bezpieczeństwa. — Jeśli ktoś szuka stuprocentowej ochrony, nigdzie jej nie znajdzie. Musimy jednak szukać rozwiązań, które maksymalnie zwiększą nasze bezpieczeństwo — powiedział.
Zobacz też: Belgia bada incydent z 15 dronami nad bazą wojskową przy granicy z Niemcami
Kresy.pl/POLITICO





























