Akcja pod Bezdanami, przeprowadzona 26 września 1908 roku, była jednym z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć Organizacji Bojowej PPS i zapisała się w historii nie tylko jako głośny napad na rosyjski pociąg pocztowy, lecz także jako wydarzenie, w którym uczestniczyło aż czterech przyszłych premierów niepodległej Polski.
Na czele akcji stał Józef Piłsudski, wspierany przez Tomasza Arciszewskiego, Walerego Sławka i Aleksandra Prystora.
Jednym z najpoważniejszych problemów, z jakimi zmagali się działacze niepodległościowi z Organizacji Bojowej PPS, był chroniczny brak funduszy. Ścigani przez carską policję i zmuszani do nieustannej zmiany miejsca pobytu, potrzebowali pieniędzy na zakup broni, łapówki czy druk nielegalnych wydawnictw.
Wobec takiej sytuacji sięgano po tzw. „eksy” – akcje ekspropriacyjne, czyli napady rabunkowe. Ich efekty były jednak zwykle rozczarowujące: zdobyte kwoty rzadko przekraczały kilka tysięcy rubli. Co gorsza, coraz częściej kończyły się ofiarami wśród samych bojowców. W 1906 roku w trakcie jednej z takich akcji ciężko ranny został Walery Sławek – stracił oko, gdy w jego rękach eksplodowała bomba.
Także rosyjskie represje coraz częściej paraliżowały działalność konspiratorów. Piłsudski dostrzegał, że indywidualne zamachy na carskich urzędników nie mają już większego sensu. Wraz ze swoimi współpracownikami poszukiwał nowej drogi – zamiast doraźnych akcji planowano stworzenie kadr przyszłej armii. Kazimierz Sosnkowski w Galicji organizował Związek Walki Czynnej, który miał przygotować młodych ludzi do przyszłej wojny europejskiej. Do tego także potrzebne były środki finansowe – i to niemałe.
„Moneta! Niech ją diabli wezmą, jak nią gardzę, ale wolę ją brać tak jak zdobycz w walce, niż żebrać o nią u zdziecinniałego z tchórzostwa społeczeństwa polskiego” – pisał Piłsudski w liście do jednego z przyjaciół.
Stąd wziął się plan akcji pod Bezdanami. Miejscem planowanego napadu wybrano niewielką stację kolejową, położoną około 25 kilometrów od Wilna. Raz w tygodniu zatrzymywał się tam pociąg kursujący na trasie Wilno–Petersburg, przewożący gotówkę z carskich urzędów skarbowych.
Pierwsze podejście miało miejsce 19 września i było nieudane. Drugą próbę zaplanowano na tydzień później. Oddział liczył siedemnastu bojowców, podzielonych na grupy odpowiedzialne za neutralizację eskorty, zabezpieczenie pasażerów, przejęcie lokomotywy i zagarnięcie gotówki. Główną siłę stanowiło sześciu bojowców – to „komando”, dowodzone przez Walerego Sławka, wsiadło do pociągu przewożącego pieniądze wcześniej. Reszta zamachowców oczekiwała na nich na peronie stacji w Bezdanach. Wśród uczestników znalazła się również Aleksandra Szczerbińska, późniejsza żona Piłsudskiego, odpowiedzialna za zaplecze techniczne.
Wieczorem 26 września około 23:00 bojowcy przystąpili do akcji. Doszło do wymiany ognia, w wyniku której zginął jeden rosyjski żandarm, a kilku żołnierzy zostało rannych. Pasażerów sterroryzowano, przecięto linie telegraficzne i telefoniczne. Piłsudski wraz z Arciszewskim i Prystorem dostał się do wagonu pocztowego, gdzie przy pomocy ładunków wybuchowych i łomów próbowano sforsować sejfy. Akcja miała chaotyczny przebieg – zawiodły ładunki, wilgoć uniemożliwiła detonację części materiałów, a skrzynie okazały się solidniejsze niż zakładano. Ostatecznie udało się zdobyć około 200 tysięcy rubli.
Mimo trudności akcja trwała zaledwie 45 minut i zakończyła się sukcesem. Pieniądze pozwoliły na dalsze funkcjonowanie bojówki i sfinansowanie działalności Związku Walki Czynnej. Sama akcja miała też ogromne znaczenie symboliczne – potwierdziła autorytet Piłsudskiego jako przywódcy i przyczyniła się do budowania jego legendy. Fakt, że w napadzie uczestniczyli późniejsi premierzy Polski – Piłsudski, Arciszewski, Sławek i Prystor – nadaje wydarzeniu szczególną rangę w historii walk o niepodległość.
Kresy.pl









