20 sierpnia 1943 roku, podczas ataku na niemiecki posterunek graniczny w Sieczychach, zginął Tadeusz Zawadzki „Zośka” – harcmistrz, podporucznik Armii Krajowej, jeden z najwybitniejszych dowódców Grup Szturmowych Szarych Szeregów.
Akcja była częścią szerzej zakrojonej operacji „Taśma”, której celem było uderzenie na strażnice niemieckiej straży celno-granicznej i zamanifestowanie sprzeciwu wobec sztucznego rozdzielenia polskich ziem przez okupanta. Działania te miały osłabić kontrolę na granicy, którą często przekraczali kurierzy Polskiego Państwa Podziemnego.
„Zośka” należał do pokolenia wychowanego w harcerstwie i ukształtowanego przez dramat okupacji. Urodzony w 1921 roku, od 1941 roku działał w Szarych Szeregach, a w 1942 roku stanął na czele Grup Szturmowych Chorągwi Warszawskiej. Brał udział w najgłośniejszych akcjach – pod Arsenałem, gdzie odbito Jana Bytnara „Rudego”, oraz pod Celestynowem, gdzie dowodził udanym atakiem na transport więźniów. Cieszył się ogromnym autorytetem wśród kolegów, był nie tylko utalentowanym organizatorem, lecz także człowiekiem lubianym i obdarzonym naturalnym zmysłem przywódczym.
W sierpniu 1943 roku został skierowany jako obserwator do akcji na strażnicę w Sieczychach. Oddział Grup Szturmowych liczący ponad 60 żołnierzy uderzył z czterech stron. W decydującym momencie, gdy szturm załamał się pod ogniem obrońców, to właśnie Zawadzki poderwał ludzi do ataku. Jako pierwszy ruszył na drzwi budynku i został trafiony śmiertelnie w serce.
– Główny opis akcji znamy z relacji Kamińskiego [Aleksandra Kamińskiego] i „Orszy” [Stanisława Broniewskiego]. Wydaje się, że „Zośka”, który był doświadczonym dowódcą, przejął inicjatywę w prowadzeniu ataku, mimo że formalnie był tylko obserwatorem akcji – wyjaśnił dr hab. Tadeusz P. Rutkowski.
Czytaj też: Dla „Zośki” była egzaminem oficerskim. 20 maja 1943 roku odbyła się akcja w Celestynowie
Walka trwała zaledwie dziesięć minut – strażnica została zdobyta, a Niemcy wybici. Straty po stronie polskiej ograniczyły się do jednej osoby – „Zośki”, który padł w potyczce jak zwykły żołnierz, choć dla wszystkich był kimś wyjątkowym.
Podporucznik lekarz Zygmunt Kujawski „Brom”, dowodzący podczas akcji czteroosobową sekcją sanitarną, wspominał, że „Zośka” odniósł niewielką ranę klatki piersiowej poniżej serca, natomiast rana wylotowa w okolicy lędźwi była ogromna – wielkości dłoni. Podejrzewał, iż funkcjonariusze ZGS mogli posługiwać się zakazanymi przez prawo międzynarodowe pociskami dum-dum, naciętymi na czubku.
Śmierć „Zośki” wstrząsnęła środowiskiem Szarych Szeregów. Pogrzeb odbył się 24 sierpnia 1943 roku na Powązkach Wojskowych, w „kwaterze brzozowych krzyży”, obok „Rudego” i innych poległych kolegów. Wkrótce jego imię przyjął harcerski batalion Armii Krajowej, który w Powstaniu Warszawskim zasłynął na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Zawadzki został dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari, w tym pośmiertnie – za akcję w Sieczychach.
Kresy.pl / PAP










