Kreml może zgodzić się na czasowe wstrzymanie ataków powietrznych na Ukrainę jako formę ustępstwa wobec prezydenta USA Donalda Trumpa – informuje agencja Bloomberg. Zawieszenie broni nie obejmowałoby jednak pełnej deeskalacji, a Rosja podkreśla, że jej cele militarne pozostają niezmienne.
Federacja Rosyjska traktuje ewentualne ograniczenie nalotów na Ukrainę jako element ustępstw wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa – podała agencja Bloomberg, powołując się na rozmówców zbliżonych do rosyjskich władz. Jak twierdzą źródła, wstrzymanie ataków z użyciem rakiet i dronów mogłoby zostać uznane za gest deeskalacyjny, mający na celu zmniejszenie ryzyka nałożenia wtórnych sankcji.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rozmówców Bloomberga, Kreml nie zamierza jednak zrezygnować z kontynuowania działań wojennych na Ukrainie. Mimo możliwego ograniczenia nalotów, rosyjskie siły zbrojne mają kontynuować ofensywę lądową, a cele strategiczne Moskwy pozostają bez zmian.
Zobacz też: Zelenski rozmawiał z Trumpem o zakończeniu wojny na Ukrainie i współpracy obronnej
Zobacz też: The Times o decyzji Trumpa: nie daje mu przewagi nad Rosją
W tym tygodniu, jak zapowiedziano, Rosję ma odwiedzić specjalny wysłannik prezydenta USA, Steven Witkoff. Według części komentatorów, jego wizyta może stanowić ostatnią próbę osiągnięcia porozumienia z Trumpem przed planowanymi działaniami dyplomatycznymi i gospodarczymi. „Trump potrzebuje jakiegoś ‘prezentu’, ustępstwa ze strony Rosji. Takim prezentem mogłoby być zawieszenie nalotów” – powiedział Siergiej Markow, rosyjski konsultant polityczny związany z Kremlem.
Jeden z rozmówców Bloomberga zaznaczył, że Moskwa może rozważyć ograniczenie nalotów, jeśli Kijów zobowiąże się do analogicznych działań. Nie przewiduje się jednak zgody Władimira Putina na ogólne zawieszenie broni, ponieważ – jak podkreślono – rosyjskie wojska mają kontynuować postępy na froncie.
Wizyta Witkoffa w Rosji została zaplanowana na środę, 6 sierpnia. Kreml nie wykluczył spotkania wysłannika z prezydentem Rosji.
Agencja przypomniała również, że Donald Trump zapowiedział wprowadzenie wysokich ceł na towary z państw, które w dalszym ciągu importują rosyjską ropę i inne surowce, począwszy od 8 sierpnia. Na liście potencjalnie objętych krajów mogą znaleźć się m.in. Chiny oraz Indie.
Kresy.pl/Bloomberg
































