Śmierć popularnego blogera zatrzymanego przez policję wzbudziła falę protestów ulicznych w Kenii, które doprowadziły do starć z siłami bezpieczeństwa. Te użyły broni palnej.
Co najmniej osiem osób zginęło w środę w czasie ulicznych protestów, do jakich doszło w różnych miastach kraju, poinformowała w oświadczeniu Kenijska Narodowa Komisja Praw Człowieka, której informacje przytacza France24. Obrażeń doznało około 400 osób, z czego część to rany postrzałowe.
Kenya 🇰🇪 has witnessed massive protests pic.twitter.com/ERICOvaVpV
— African Hub (@AfricanHub_) June 25, 2025
The policeman with the gun hanging on his waist, atafutwe apewe maua yake 🌹
He does not belong to that squad of bandits! pic.twitter.com/JHKzi8rOux— ONJOLO KENYA🇰🇪 (@onjolo_kenya) June 25, 2025
Protesty, zbiegły się z pierwszą rocznicą demonstracji przeciwko podwyżkom podatków, w wyniku których zginęło 60 osób, a 20 innych uznano za zaginione, jak przypomniała francuska telewizja.
Protesty narastały od zeszłego tygodnia. Zmobilizowała je śmierć popularnego wlogera, który został zatrzymany przez policję. Protestujący uznają, że nie została ona wyjaśniona i wskazują ją, jako kolejny przejaw brutalności miejscowych funkcjonariuszy. Podstawowymi postulatami jest aresztowanie policjantów majacych związki z zatrzymanych i szerszej reformy służby policyjnej.
Kontestując władzę prezydenta Williama Ruto wielu sfutrowanych obywateli Kenii nie jest też zadowolona z miejscowej opzoycji. France24 pisze o opiniach, iż w gruncie rzeczy podtrzymuje ona polityczne status quo w afrykańskim państwie.
Czytaj także: Zamach na kenijskiego polityka
france24.com/kresy.pl
































