Ludziom z komisji wyborczych należy się szacunek i podziękowanie, a nie sianie szurskich teorii spiskowych, których nie powstydziłaby się komisja pana Macierewicz – podkreśla lider partii Razem Adrian Zandberg.

Podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu Adrian Zandberg nawiązał do wypowiedzi przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, podważających wynik wyborów prezydenckich. “W Polsce są ponad 32 tys. komisji wyborczych i ćwierć miliona ludzi w tych komisjach, ofiarnie, często do późna w nocy pracowało, uczciwie licząc głosy. Tym ludziom należy się od wysokiej izby szacunek i podziękowanie, a nie sianie szurskich teorii spiskowych, których nie powstydziłaby się komisja pana Macierewicza” – oświadczył lider partii Razem.

“Jeżeli w konkretnych obwodach doszło do nadużyć, to do ich wyjaśnienia mamy w państwie odpowiedni procedury, a odpowiedzialnością polityków jest stać na straży tych procedur, a nie podważać je i chwiać państwem w imię doraźnych korzyści. Słyszę także, niestety też z ust posłów zasiadających w tej sali, zupełnie szaleńcze scenariusze, żeby nie zwoływać Zgromadzenia Narodowego. Chcę powiedzieć bardzo jasno, że ze strony Razem nie będzie zgody na wywracanie porządku konstytucyjnego. A demokracja zawsze polega na tym, żeby zgodzić się i uszanować wynik wyborów nawet, kiedy nie my je wygrywamy. Bo Polska to coś więcej niż wasza i ich wojenka” – powiedział.

Zobacz także: Kosiniak-Kamysz: Tezy o sfałszowaniu wyborów są nieuzasadnione i nikt odpowiedzialny ich nie podnosi

Działacze i politycy Koalicji Obywatelskiej otwarcie mówią o rzekomych “fałszerstwach wyborczych”, które ich zdaniem miały przesądzić o zwycięstwie Karola Nawrockiego. Ich zdaniem, wyniki zostały rzekomo zmanipulowane przez Prawo i Sprawiedliwość.

Narrację tę podtrzymują premier Donald Tusk oraz minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Obaj domagają się ponownego przeliczenia głosów z 1 czerwca i kwestionują legalność Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która zatwierdza wyniki wyborów. Tusk we wpisie w mediach społecznościowych wyraził zainteresowanie poznaniem “prawdziwych” rezultatów głosowania.

W przeciwieństwie do nich, inni liderzy koalicji rządzącej uważają, że obecnie brak podstaw do podważania wyników wyborów. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia zapowiedział zwołanie Zgromadzenia Narodowego na 6 sierpnia, kiedy to Karol Nawrocki ma zostać oficjalnie zaprzysiężony na prezydenta.

Wspomniana narracja jest krytykowana przez przedstawicieli pozostałych partii wchodzących w skład obecnej koalicji rządzącej.

I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska była w poniedziałek gościem Radia Zet. Była pytana między innymi o protesty wyborcze, które napływają do SN.

“Ta liczba już przekroczyła 50 tys., ale czekamy jeszcze na informację z Poczty Polskiej, czy coś jeszcze przyjedzie do Sądu Najwyższego. Indywidualnych protestów jest kilkaset sztuk. Ponad 90 proc. to są protesty powielane, których wzór został udostępniony przez posła Giertycha. Pracownicy SN nazywają je „giertychówkami”. Kilka tysięcy protestów to wzór udostępniony przez pana Wawrykiewicza” – podkreśliła.

Czytaj: Do SN wpłynęło ok. 50 tys. niemal identycznych protestów wyborczych inspirowanych przez Romana Giertycha

Zobacz: Wicemarszałek z PSL: Nie możemy kwestionować wyborów tylko dlatego, że “mój kandydat nie wygrał”

Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności