Upadek Smoleńska był jednym z przełomowych wydarzeń wojny polsko-rosyjskiej z lat 1609–1618 – burzliwego okresu, w którym Rzeczpospolita o mały włos nie sięgnęła po władzę nad Moskwą.

Na przełomie XVI i XVII wieku Rosja znalazła się w stanie głębokiego kryzysu państwowego, znanym jako Wielka Smuta. Po bezpotomnej śmierci cara Fiodora w 1598 roku, władzę w państwie przejęli kolejni samozwańcy i uzurpatorzy. To właśnie w tej atmosferze narodziły się tzw. dymitriady – zbrojne interwencje polskiej magnaterii, które miały na celu zdobycie wpływów w Rosji i osadzenie na tamtejszym tronie dwóch kolejnych niesamodzielnych władców.

Ocalały syn Iwana Groźnego?

Pierwsza dymitriada rozpoczęła się w 1604 roku, gdy polscy magnaci – bez oficjalnego wsparcia króla – poparli pretendenta znanego jako Dymitr Samozwaniec, rzekomego cudownie ocalałego syna Iwana IV Groźnego. Dymitr, wspierany przez prywatne wojska, wkroczył do Rosji i zdobył Moskwę, a w 1605 roku został nawet koronowany na cara. Jego panowanie trwało jednak krótko – został obalony i zamordowany już rok później. Druga dymitriada, prowadzona przez kolejnego Samozwańca w latach 1607-1608, nie przyniosła większych sukcesów.

Carem został Wasyl Szujski, który, obawiając się kolejnych polskich interwencji, zawarł antypolski sojusz ze Szwecją. W odpowiedzi, w 1609 roku inicjatywę przejął sam Zygmunt III Waza. Ruszył na Smoleńsk, rozpoczynając tym samym regularną wojnę z Moskwą.

Smoleńsk był silnie ufortyfikowany i strategicznie położony. Panowanie nad tym miastem oznaczało kontrolę nad tzw. Bramą Smoleńską – wąskim, lecz niezwykle istotnym przesmykiem między dolinami Dźwiny i Dniepru. Tędy wiodła główna droga dla wojsk podążających z zachodu na wschód i odwrotnie.

„Żółkiewski proponował iść na Moskwę, król – na Smoleńsk. Zdecydował w gruncie rzeczy nieprzyjaciel. Dymitr Szujski, brat Wasyla, oraz posiłki szwedzkie ruszyły w stronę Smoleńska” – wskazywała prof. Teresa Chynczewska-Hennel w audycji Polskiego Radia.

Car Władysław

Oblężenie miasta rozpoczęło się we wrześniu 1609 roku. Dowódcą wojsk polsko-litewskich był hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, później zastąpiony przez króla. Miasto, bronione przez kniazia Michała Szeina, stawiało zaciekły opór przez blisko 20 miesięcy, dzięki grubym murom, licznej załodze i obfitym zapasom.

Podczas gdy Smoleńsk się bronił, około 7-tysięczna armia Żółkiewskiego ruszyła na Moskwę. Złożona głównie z husarii, rozbiła ponad 30-tysięczne siły rosyjsko-szwedzkie. Była to słynna bitwa pod Kłuszynem z 4 lipca 1610. Zwycięstwo otworzyło Polakom drogę do stolicy.

W wyniku kapitulacji bojarów doszło do bezprecedensowego wydarzenia – królewicz Władysław Waza został formalnie ogłoszony carem. Nigdy jednak nie objął tronu – Zygmunt III nie zgodził się na jego konwersję na prawosławie, co było warunkiem bojarów. Wraz z tymi wydarzeniami rozpoczął się powolny zmierzch polskich wpływów na Kremlu.

Smoleńsk w końcu padł

Mimo politycznego niepowodzenia Wazów, sukces militarny trwał. Smoleńsk w końcu padł 13 czerwca 1611 roku, po krwawym szturmie i przy całkowitym wyczerpaniu obrońców. Zdobycie miasta miało ogromne znaczenie symboliczne i strategiczne. Na mocy pokoju z 1618 roku ziemia smoleńska przypadła Rzeczypospolitej. Miasto pozostało pod polskim panowaniem aż do wojny z Rosją w 1654 roku, kiedy ponownie zmieniło właściciela.

Sam Stanisław Żółkiewski w „Początku i progresie wojny moskiewskiej” opisywał zdobycie Smoleńska w ten sposób:

„Tak Smoleńsk, który był za króla Zygmunta stracony, wnuk jego król Zygmunt rekuperował […]. Ogień doszedł prochów, których jeszcze byłoby i na kilka lat dostatek. Uczyniły też okrutny efekt. Cerkiew była jedna i wielka, gdzie archiepiskop miał swoją sedem i tej z połowicę prochy wyrzuciły i rozniosły. Nie wiedzieć, gdzie ludzie, którzy się tam byli zeszli, się podzieli. Z dymem do Pana Boga poszli. […] Zamek wszystek prawie wygorzał, mało co zostało budowania. Prochy, jako się wspomniało, wygorzały, zostało ich jednak po basztach po części. Kul tak wielka rzecz się znalazła, że do kilku zamków głównych byłby ich dostatek. Żywności bardzo wiele pogorzało, jednak i zostało jej po części, żyt, owsów, gęsi, kur, pawiów.”

Rzeczpospolita była o krok od realizacji swoich imperialnych ambicji na Wschodzie, jednak pobyt Polaków na Kremlu zamiast tego tylko zaostrzył wieloletni polsko-rosyjski antagonizm.

Kresy.pl / Polskie Radio

Tagi: , , , ,
forma płatności