W Polsce spada sprzedaż i produkcja węgla

W kwietniu br. sprzedaż węgla kamiennego w Polsce wyniosła 2,97 mln ton – wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu. Oznacza to spadek zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. W marcu sprzedaż wyniosła 3,39 mln ton, natomiast w kwietniu 2024 r. – 3,27 mln ton.

Spadkowi sprzedaży towarzyszy również niższa produkcja. Węgla kamiennego netto wyprodukowano w kwietniu 3,14 mln ton. To mniej niż miesiąc wcześniej, gdy produkcja sięgnęła 3,59 mln ton, oraz mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – 3,49 mln ton.

Wzrosły natomiast zapasy. Na koniec kwietnia stan zapasów węgla kamiennego wynosił 5,29 mln ton, wobec 5,13 mln ton miesiąc wcześniej i 5,15 mln ton rok wcześniej – poinformowała ARP.

Równolegle zmniejsza się zatrudnienie w sektorze górniczym. Według danych agencji, na koniec kwietnia zatrudnionych było 72,81 tys. osób u wszystkich krajowych producentów węgla kamiennego. Miesiąc wcześniej liczba ta wynosiła 73,02 tys., a rok wcześniej – 75,72 tys.

Do sytuacji w branży odniósł się dr Paweł Momro, prezes Fundacji Wolność i Własność, która prowadzi kampanię pod hasłem „Nie dla likwidacji elektrowni węglowych i likwidacji kopalni”. Jak podkreślił w rozmowie z DoRzeczy.pl, „pomimo zmieniającego się tego tzw. miksu energetycznego, wciąż naszą bazą jest węgiel – bez kopalń i elektrowni praktycznie nie da się tego systemu utrzymać”.

Według Momro rząd kontynuuje działania rozpoczęte w 2021 r. na mocy tzw. umowy społecznej, które mają na celu stopniowe wygaszanie górnictwa. – „Z przerażeniem obserwujemy, że od wielu miesięcy rząd nie tylko powiela błędy poprzedników, np. kontynuując realizację tzw. umowy społecznej ze związkowcami w 2021 r., która była efektem presji na górnikach i niejako przepłacenia ich gwarancjami zatrudnienia, odprawami itd. w zamian za cichą zgodę na powolną likwidację górnictwa w Polsce. Obecny rząd bowiem jeszcze przyspieszył realizację tej strategii” – powiedział.

Za „punkt zapalny” uznał informacje o przygotowywanej przez Ministerstwo Przemysłu nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa, przewidującej likwidację sześciu kopalń – Bobrek, Wujek, Sośnica, Bolesław Śmiały, Bielszowice i Halemba – w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Według planów, koszt wygaszenia tych zakładów ma wynieść 9,125 mld zł, z czego 8,3 mld zł ma pochodzić z budżetu państwa.

– „A więc mamy z podatków nas wszystkich opłacić ultradrogie wygaszenie tych sześciu historycznych, można powiedzieć, że najbardziej ikonicznych zakładów wydobywających węgiel i są to grube miliardy. Ile inwestycji w nowoczesne odkrywki, w modernizację, czy też w nowe elektrownie można by zrealizować za te pieniądze” – zaznaczył Momro.

Przypominamy, że rząd rozpoczął proces likwidacji kopalń węgla kamiennego w ciągu najbliższych 10 lat. Koszt zamknięcia zakładów oszacowano w nowej wersji projektu na 9,125 mld zł.

Z tej kwoty 8,347 mld zł ma pochodzić bezpośrednio z budżetu państwa, 183 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a 595 mln zł to szacowane utracone dochody instytucji państwowych. W pierwotnej wersji wpływ zamknięcia kopalń na budżet państwa szacowano na 4,2 mld zł.

Chodzi likwidacji 6 zakładów: Bobrek, Wujek, Sośnica, Bolesław Śmiały, Bielszowice i Halemba. Wyjątkiem jest kopalnia Bobrek, która zostanie zamknięta wcześniej przez tąpnięcie, które uniemożliwia dalsze wydobycie węgla w bezpieczny sposób.

Zobacz: Polska firma nie może wydobywać polskiego węgla bo pierwszeństwo mają Niemcy

Czytaj także: Spółka z Ukrainy chce wydobywać węgiel w Polsce

Może Cię zainteresować: PiS głosuje przeciwko porozumieniu, które sam wynegocjował. Chodzi o kopalnie i emisje metanu

Kresy.pl/dorzeczy.pl

Tagi: , ,
forma płatności