Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski skomentował medialny konflikt Elona Muska z Donaldem Trumpem. W nawiązaniu do wcześniejszych ataków miliardera, polityk zwrócił się do niego bezpośrednio w mediach społecznościowych.
W czwartek wieczorem minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do trwającego konfliktu między Elonem Muskiem a Donaldem Trumpem, przy okazji nawiązując do własnej konfrontacji z właścicielem Tesli i SpaceX. „Widzisz, wielki człowieku, polityka jest trudniejsza niż myślałeś” – napisał Sikorski w mediach społecznościowych, komentując zamieszanie wokół kontrowersyjnych wypowiedzi Muska pod adresem byłego prezydenta USA.
Słowa ministra były bezpośrednim odniesieniem do wcześniejszego ataku Muska, który w marcu nazwał Sikorskiego „małym człowieczkiem” i zasugerował mu, by „zamilkł”. Powodem tamtego incydentu była krytyka polskiego dyplomaty wobec groźby odcięcia przez Muska dostępu do systemu Starlink na Ukrainie. Sikorski przypomniał wtedy, że usługi te są częściowo finansowane przez Polskę i zasugerował możliwość znalezienia „bardziej stabilnego partnera”.
Sikorski, który wcześniej podkreślał rolę Polski w finansowaniu infrastruktury komunikacyjnej dla Ukrainy, teraz wraca do tematu, wykorzystując napięcia między amerykańskimi elitami politycznymi.

Relacja Trumpa z Muskiem jeszcze niedawno wydawała się niezrywalna – prezydent chwalił osiągnięcia Muska, a miliarder zasiadał w strukturach rządowych jako doradca. W ciągu tygodni jednak napięcia zaczęły narastać. Musk publicznie skrytykował nową ustawę budżetową administracji Trumpa. Nazwał ustawę „finansowym szaleństwem” oraz „odrażającym potworkiem”. Zapowiedział, że będzie zwalczał każdego republikańskiego kongresmena, który ją poprze. W odpowiedzi Trump zasugerował zakończenie rządowych dotacji i kontraktów dla firm Muska. Wkrótce potem Musk ogłosił: „Bez mojego wsparcia Trump przegrałby wybory. Demokraci mieliby większość w Izbie, a Republikanie zaledwie 51 miejsc w Senacie”.
Wypowiedź wywołała poruszenie również wśród kongresmenów Partii Republikańskiej, których część prywatnie miała próbować mediować między byłymi sojusznikami. Musk jednak zdecydował się eskalować konflikt, wracając do sprawy Jeffreya Epsteina – zmarłego w 2019 roku finansisty, oskarżonego o prowadzenie siatki handlu seksualnego i wykorzystywanie nieletnich. Twierdzi, że Trump znajduje się w tzw. „aktach Epsteina”, co jego zdaniem tłumaczy, dlaczego Biały Dom nie chce ich ujawnić w całości.
Dotąd opublikowana przez prokurator generalną Pam Bondi „pierwsza faza” dokumentów zawierała jedynie ogólnodostępne wcześniej informacje. Brak pełnej jawności frustrował środowiska skrajnie prawicowe, w tym wielu wyborców Trumpa.
Czytaj też: Konflikt Musk–Trump zagraża przyszłości programów kosmicznych USA
Trump zaprzecza jakimkolwiek związkom z nielegalnymi działaniami Epsteina. W przeszłości przyznał, że znał finansistę, ale jednocześnie twierdził, że „nigdy nie był na jego wyspie ani w samolocie”. Jego nazwisko pojawia się jednak w starych aktach sądowych oraz archiwalnych nagraniach – m.in. z imprezy z 1992 roku, na której był widziany w towarzystwie Epsteina.
Kresy.pl





























