W czasie zeszłorocznej powodzi w Jeleniej Górze doszło do przerwania wału przeciwpowodziowego. Wśród podejrzanych był Piotr Śledź, prezes firmy pożyczkowej Bocian Pożyczki i właściciel luksusowego ośrodka wypoczynkowego Holiday Park & Resort Uzdrowisko Cieplice Zdrój. Jak donoszą media, Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze umorzyła właśnie śledztwo.
We wrześniu 2024 r. Holiday Park & Resort Uzdrowisko Cieplice Zdrój w Jeleniej Górze ucierpiał na skutek wzmożonych opadów deszczu. Właściciel ośrodka to Piotr Śledź, prezes firmy pożyczkowej Bocian Pożyczki. Niektórzy mieszkańcy sugerowali w mediach społecznościowych, że wał przeciwpowodziowy miał rzekomo zostać rozkopany w taki sposób, by nie zalało resortu. W sieci publikowano także nagrania zdarzenia. Piotr Śledź zaprzeczał tym doniesieniom.
Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze zapowiedziała, że wszczęła śledztwo „w sprawie przerwania w dniu 15 września 2024 roku w Jeleniej Górze – Cieplicach wałów przeciwpowodziowych poprzez wykopanie, przy użyciu koparki, przepustu w wale przeciwpowodziowym, co sprowadziło bezpośrednie niebezpieczeństwo zalania ulicy Sobieszowskiej i znajdujących się w pobliżu zabudowań, tj. o czyn z art. 164 § 1 k.k (Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 163 sprowadzenie zdarzenia niebezpiecznego § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8)”
Według doniesień medialnych, Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze zakończyła właśnie śledztwo w sprawie ewentualnego uszkodzenia wału, decydując o jego umorzeniu.
– „Śledczy ustalili, że do zalania części Jeleniej Góry nie doszło z powodu przekopania wału przeciwpowodziowego przez koparkę. Koparka dokonała jedynie pogłębienia” – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.
– „Przez owo pogłębienie woda przelewała się na drugą stronę, ale, według śledczych – trafiała do sztucznych kanałów irygacyjnych i dalej płynęła, w kierunku rzeki Kamiennej, przepustami pod torami i ulicą Sobieszowską”.
Decyzja nie jest prawomocna. Mieszkańcy, którzy poskarżyli się prokuraturze na właściciela kurortu, mają status pokrzywdzonych, a zatem mogą odwołać się do sądu. Jeśli sąd uzna ich racje, nakaże wznowienie śledztwa.
Gdyby postanowienie o umorzeniu zapadło kolejny raz, zalani mieszkańcy będą mogli sami skierować akt oskarżenia do sądu.
Zdarzenie było częścią powodzi, która dotknęła południowo-zachodnią Polskę we wrześniu ubiegłego roku. Ogłoszono wówczas stan klęski żywiołowej w województwie dolnośląskim (powiaty: kamiennogórski, karkonoski, kłodzki, lwówecki, wałbrzyski i ząbkowicki oraz miasta na prawach powiatu – w Wałbrzych i Jelenia Góra), województwie opolskim (powiaty: głubczycki, nyski i prudnicki oraz gmina Strzeleczki w powiecie krapkowickim), a także woj. śląskim (powiaty: bielski, cieszyński, pszczyński i raciborski oraz miasto na prawach powiatu Bielsko-Biała).
Straty spowodowane powodzią są szacowane na co najmniej 5 miliardów złotych. Województwo dolnośląskie zgłosiło straty na poziomie 3,8 miliarda złotych, z czego największe odnotowano w Jeleniej Górze – 750 milionów złotych. W województwie opolskim straty wyniosły ponad 2,2 miliarda złotych. Zniszczeniu uległo ponad 11 tysięcy budynków mieszkalnych, a także infrastruktura drogowa, kolejowa i hydrotechniczna.
Kresy.pl/wyborcza.pl
































