Prezydent Rosji Władimir Putin potwierdził rosnące braki ziemniaków w kraju, wskazując na nieudane zbiory i konieczność importu z Białorusi. Ceny detaliczne wzrosły o ponad 160% rok do roku, a hurtowe osiągnęły najwyższy poziom w historii.
Prezydent Rosji Władimir Putin we wtorek, podczas transmitowanego spotkania z przedstawicielami różnych branż, przyznał, że kraj zmaga się z poważnymi niedoborami ziemniaków. „Wczoraj spotkałem się z przedstawicielami różnych sektorów biznesu, w tym rolnictwa. Okazuje się, że nie mamy wystarczającej ilości ziemniaków” – powiedział Putin.
Rosyjski przywódca dodał, że rozmawiał w tej sprawie z prezydentem Białorusi. „Rozmawiałem z Aleksandrem Grigoriewiczem Łukaszenką. Powiedział: ‘Sprzedaliśmy już wszystko do Rosji’” – relacjonował Putin.
Zobacz też: Łukaszenko podarował Putinowi ziemniaki i słoninę
Z kolei kancelaria Łukaszenki dzień wcześniej ironizowała, że Białoruś już zasadziła dodatkowe ziemniaki. Tymczasem mieszkańcy Białorusi od miesięcy skarżą się na słabą jakość i małą dostępność ziemniaków w sklepach. W kwietniu władze w Mińsku zezwoliły na podwyżki cen ziemniaków, kapusty i cebuli. W maju Łukaszenko przyznał, że braki stają się problemem.
W Rosji sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Według danych agencji statystycznej Rosstat, ceny detaliczne ziemniaków wzrosły w ciągu roku o 166,5%, co czyni je najszybciej drożejącym produktem spożywczym w kraju i jednocześnie ustanawia rekord od początku prowadzenia statystyk w 2002 roku.
Analitycy z firmy AB-Center podają, że ceny hurtowe ziemniaków w Rosji wzrosły rok do roku aż o 285,5% – z 11,4 rubla (ok. 0,14 USD) do 42,4 rubla (ok. 0,53 USD) za kilogram, nie licząc podatku VAT. Dla porównania, średnia cena hurtowa ziemniaków na świecie wynosi około 17 eurocentów (około 15,5 rubla) za kilogram.
Rosja stała się obecnie najdroższym rynkiem hurtowym ziemniaków na świecie. Rząd nie ogłosił jeszcze konkretnych działań naprawczych, jednak obserwatorzy rynku oczekują, że w najbliższych miesiącach Moskwa będzie zmuszona do zwiększenia importu lub wprowadzenia subsydiów.
Zobacz też: Według Agrounii, markety masowo sprowadzają żywność z zagranicy “pewnie zbroją się gdyby zamknęli granicę”
Kresy.pl/The Moscow Times
































