„Kontrole na granicy niemiecko-polskiej są już problemem dla codziennego ruchu granicznego i funkcjonowania rynku wewnętrznego UE” – szef ambasady RP w Niemczech Jan Tombiński w rozmowie z portalem Politico. Słowa padły zaledwie kilka dni przed pierwszą wizytą w Warszawie przyszłego kanclerza RFN Friedricha Merza.

2 maja Jan Tombiński, w wywiadzie dla Politico, skrytykował kontrole na granicy niemieckiej oraz zapowiadane przez przyszły rząd Niemiec plany ich zaostrzenia.

– „Obecne kontrole na granicy niemiecko-polskiej stanowią już problem dla codziennego ruchu granicznego i funkcjonowania rynku wewnętrznego UE. Dlatego nie chcemy zaostrzenia kontroli granicznych” – powiedział polski dyplomata.

Portal zwraca uwagę, że te słowa padły zaledwie kilka dni przed pierwszą wizytą w Warszawie przyszłego kanclerza RFN Friedricha Merza, która jest planowana na środę. Politico zaznacza, że polityk prawdopodobnie będzie bronić swojej twardej polityki granicznej.

Chadecja Friedricha Merza, która ma przejąć władzę w RFN w najbliższy wtorek w koalicji z socjaldemokratami, od dawna obiecuje bardziej stanowcze stanowisko w sprawie migracji, aby „odzyskać wyborców prawicy”.

Przyszły kanclerz Merz zapowiedział wprowadzenie surowszych kontroli granicznych od pierwszego dnia urzędowania. Skrytykował przy tym liberalną politykę migracyjną poprzedniego rządu SPD-Zielonych-FDP

Tombiński zapytany, czy Polska zaakceptuje pushbacki imigrantów dokonywane przez Niemców, odpowiedział, że Warszawa podtrzymuje swoje „zobowiązania wynikające z prawodawstwa UE”. Wyjaśnił, że obejmuje to reformę unijnego systemu azylowego.

Przypominamy, że 16 września 2024 r., Niemcy wprowadziły kontrole na wszystkich swoich granicach z powodu chęci walki z nielegalną imigracją. W ubiegłym roku niemieckie władze zapowiedziały odsyłanie nielegalnych imigrantów do sąsiednich państw, także do Polski. W lutym 2025 r. kanclerz Scholz poinformował, że uzgodnił proces deportacji z polskimi władzami.

Jak ustaliła Interia, od stycznia 2024 do końca lutego 2025 roku niemiecka Policja Federalna zawróciła do Polski ponad 10 tysięcy migrantów. Najczęściej są to obywatele Ukrainy z polskimi kartami pobytu, ale z przeterminowanymi dokumentami tożsamości. Dane te wywołały pytania o to, jak wygląda kontrola granicy po polskiej stronie i co dzieje się z zawróconymi osobami.

W Niemczech przy granicy z Polską powstało tzw. Centrum Dublińskie, z którego imigranci będą wysyłani do naszego kraju. Według strony niemieckiej chodzi o osoby, które wcześniej ubiegały się o azyl w Polsce. Cały ośrodek może pomieścić 250 cudzoziemców. Z ośrodka będą odsyłani Syryjczycy, Irańczycy, Turcy, Afgańczycy i przedstawiciele innych narodowości.

Polacy chcą wzajemnej kontroli na granicy z Niemcami

Ponad 6 na 10 Polaków popiera wprowadzenie stałych kontroli granicznych z Niemcami – wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS), zrealizowanego na zlecenie Radia ZET. Powodem jest narastający problem nielegalnej migracji i obawy związane z bezpieczeństwem.

Choć ogólny wynik wskazuje na ponadpartyjną zgodność w tej sprawie, to różnice między elektoratami są zauważalne:

  • 89 proc. wyborców Konfederacji popiera kontrole graniczne – to najwyższy odsetek spośród wszystkich ugrupowań.
  • Wśród zwolenników PiS „za” opowiedziało się 85 proc. badanych, tylko 4 proc. było przeciw, a 11 proc. nie miało zdania.
  • Trzecia Droga – 61 proc. popiera kontrole, 39 proc. jest przeciwko.
  • Koalicja Obywatelska – 54 proc. za, 35 proc. przeciw, 11 proc. niezdecydowanych.
  • Nowa Lewica to jedyna grupa, w której przeważają przeciwnicy kontroli – 68 proc. przeciwko, 32 proc. za.

Kresy.pl/Politico.eu

Tagi: , , ,
forma płatności