W Górzance, miejscowości w Bieszczadach, niedźwiedzie wdarły się na podwórze prywatnej posesji. To kolejna tego typu sytuacja w ostatnim czasie. “Żona z synem zostali uwięzieni w aucie. Niedźwiedzie były dosłownie kilka metrów od nich” – mówi właściciel gospodarstwa.
Do zdarzenia doszło w sobotę, dzień przed atakiem niedźwiedzi w Bukowcu, gdzie zagryzionych zostało 21 kóz. Tym razem zdarzenie miało miejsce w Górzance na Podkarpaciu. Drapieżniki wtargnęły na prywatną posesję.
“Żona z synem zostali uwięzieni w aucie. Niedźwiedzie były dosłownie kilka metrów od nich, nie mieli szans, żeby wysiąść i dostać się do domu. Dopiero mocne światło reflektorów trochę je spłoszyło i to pozwoliło im przebiec do budynku” – przekazał w rozmowie z lokalnym portalem eSanok.pl właściciel gospodarstwa.
Okazuje się, że dopiero naboje hukowe skutecznie przepędziły drapieżniki na większą odległość, lecz w dalszym ciągu te kręciły się nieopodal.
“Niedźwiedzie bezpośrednio atakują i zabijają zwierzęta hodowlane. Owce, kozy, a nawet był też atak na konie. Najtragiczniejsze w skutkach były te dwa przypadki z ostatnich dni, czyli trzy kozy w Górzance i 21 kóz w Bukowcu” – podkreśla wójt gminy Solina, Adam Pętkowski.
“Zbieramy podpisy pod petycją do premiera, bo chcemy dokonać redukcji zwierząt (…) Niech rząd się tym zajmie, bo istnieje zagrożenie dla zdrowia i życia, a tego zbagatelizować nie można” – dodaje.
Z podobnym problemem zmaga się m.in. Słowacja. Przypomnijmy, że rząd premiera Roberta Fico zdecydował o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego na terenie większości kraju. To odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony niedźwiedzi. Decyzja została podjęta po tragicznym wydarzeniu, w którym zginął mężczyzna, prawdopodobnie zaatakowany przez to zwierzę.
Czytaj także: Fico wprowadza stan nadzwyczajny na terytorium całej Słowacji
rzeszow.eska.pl / Kresy.pl































