Otoczenie prezydenta Donalda Trumpa ma plan dekompozycji światowego handlu i stworzenia nowego porozumienia walutowego, tzw. Mar-a-Lago Accord, chcąc zarazem przymusić partnerów i sojuszników USA do wsparcia amerykańskiej gospodarki – piszą „FT” i Money.pl.
Jak pisze na łamach „Financial Times” Gillian Tett, w ostatnim czasie w kręgach finansowych krążą spekulacje o możliwości powtórzenia podobnego scenariusza, jaki przeprowadzono 40 lat temu w formie tzw. Plaza Accord. Wówczas Stany Zjednoczone przekonały Wielką Brytanię, Japonię, Niemcy i Francję do wspólnej dewaluacji dolara w celu poprawy konkurencyjności amerykańskiego przemysłu. Teraz swego rodzaju powtórką miałoby być porozumienie, określane jako “Mar-a-Lago Accord”, od nazwy słynnej rezydencji prezydenta Donalda Trumpa na Florydzie.
Tett pisze, że zwolennicy planu sugerują, iż strategia dewaluacji dolara mogłaby być realizowana poprzez zachęcanie innych państw do zamiany posiadanych aktywów dolarowych na długoterminowe obligacje skarbowe, co mogłoby zmniejszyć presję fiskalną na Stany Zjednoczone, a jednocześnie osłabić dolara.
Sprawę opisał też na łamach Money.pl Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku. Zaznacza, że kluczowym założeniem takiego planu ma być wypracowanie porozumienia między USA a ich największymi partnerami handlowymi i kredytodawcami.
„W praktyce oznaczałoby to, że zagraniczne banki centralne oraz inwestorzy zostaliby zachęceni – a w razie potrzeby nawet “zmuszeni” – do współpracy przy osłabieniu dolara np. wojną celną, która się właśnie rozpoczyna” – pisze ekonomista.
Dalej Arak pisze o kolejnym założeniu planu w postaci tzw. swapu obligacji na obligacje stuletnie (tzw. century bonds).
„Amerykańskie obligacje mogłyby zostać wymienione na obligacje o stuletnim terminie wykupu, które nie wypłacają regularnych kuponów, ale umożliwiają wykup po niewielkiej premii. Aby zrekompensować ograniczoną płynność takich papierów, Rezerwa Federalna USA udostępniłaby linie swapowe zagranicznym instytucjom” – czytamy w artykule.
Ponadto, zagraniczne banki centralne mogłyby zostać obciążone tzw. opłatami użytkowymi. Przyczyniłoby się to do zmniejszenia kosztów obsługi długu publicznego. Wykorzystane mogłyby zostać też amerykańskie aktywa, np. rezerwy złota lub grunty państwowe, jako zabezpieczenia dla długu. Mogłoby to pomóc obniżyć koszty zaciągania pożyczek przez amerykański rząd.
„Wojna celna Trumpa może mieć ukryty cel – stworzenie nowego porozumienia walutowego. Ameryka może próbować przymusić partnerów do wsparcia amerykańskiej gospodarki i przygotowania jej na dekompozycję globalnego handlu” – czytamy na łamach Money.pl.
Wracając ro artykułu na łamach „FT”, czytamy w nim, że według grupy inwestycyjnej Aberdeen, pojawiły się przewidywania, że taka strategia mogłaby być realizowana jeszcze w tym roku. Jednak eksperci podchodzą do tych prognoz z dużą rezerwą. Tett wymienia kilka powodów, dla których porozumienie na wzór Plaza Accord może być trudno realizowalne. Po pierwsze, wspólne interwencje walutowe pozostają sprzeczne z dominującymi ideami wolnego rynku. Po drugie, historia pokazuje, że skuteczność takich porozumień zależy od zaufania między partnerami, a obecne relacje między Stanami Zjednoczonymi a ich sojusznikami, w tym Francją czy Chinami, są dalekie od harmonijnych.
Kolejnym wyzwaniem są skutki ceł, które zasadniczo powinny wzmacniać daną walutę – tu dolara amerykańskiego. Scott Bessent, sekretarz skarbu w administracji Donalda Trumpa, przypominał w ubiegłym roku, że dwie trzecie efektów ceł przejawia się w umocnieniu waluty, co stoi w sprzeczności z celem dewaluacji dolara. Dodatkowo, jeśli wprowadzenie ceł spowodowałoby spadki na giełdach lub recesję, mogłoby to wywołać społeczne niezadowolenie i zahamować polityczne ambicje Trumpa.
Pomimo tych przeszkód zwolennicy idei Mar-a-Lago Accord wskazują, że administracja Trumpa może traktować te trudności jako środek do osiągnięcia szerszych celów. Według Zoltana Pozsara, założyciela Ex Uno Plures, kluczowym aspektem tej strategii jest długoterminowa restrukturyzacja globalnych finansów i handlu. „Drużyna Trumpa bardziej przejmuje się gospodarką realną niż finansową” – podkreśla ekspert.
Dodatkowo, Trump i jego doradcy mogą wykorzystywać presję celną, aby wymusić współpracę innych krajów. Bessent wskazywał, że Biały Dom może sklasyfikować państwa według trzech kategorii. Pierwszą byliby „zieloni”, czyli sojusznicy otrzymujący korzyści, w formie ochrony wojskowej i ulg celnych, ale w zamian za akceptację porozumienia. Dwie pozostale kategorie to „żółci” (partnerzy o ograniczonej współpracy) oraz „czerwoni” (kraje objęte sankcjami i restrykcjami celnymi).
Część komentatorów uważa, że wdrożenie takiego porozumienia, nawet w formie jednostronnej decyzji USA, radykalnie zmieniłoby obecny świat finansów. Mogłoby też oznaczać starcie Amerykanów z Chinami. Ich zdaniem częściowo może to wyjaśniać, dlaczego prezydent Trump wyraźnie prze do zakończeniem wojny na Ukrainie i z jakich względów przyspieszają zbrojenia w Europie.
Przeczytaj: Trump odwiesza cła wobec sąsiadów i podwyższa wobec Chin
Czytaj również: Trump zapowiedział rychłe cła na produkty z Unii Europejskiej – “została utworzona aby oszukać”






























