Prezydent separatystycznego względem Mołdawii Naddniestrza podpisał dekret wprowadzający nadzwyczajny stan gospodarczy. Decyzja jest spowodowana ryzykiem przerwania dostaw rosyjskiego gazu.

W poniedziałek 9 grudnia Wadim Krasnoselski prezydent separatystycznego względem Mołdawii Naddniestrza podpisał dekret wprowadzający stan nadzwyczajny gospodarczy, informuje portal NewsMarker. Decyzja została podjęta w związku z ryzykiem przerwania dostaw rosyjskiego gazu do regionu.

Dekret aby wszedł w życie musi zostać zatwierdzony przez parlament, który zbierze się 11 grudnia. Zgodnie z dekretem nadzwyczajny stan gospodarczy zostanie wprowadzony na 30 dni.

Wszystkie przedsiębiorstwa w Naddniestrzu będą musiały racjonalnie wykorzystywać gaz i inne surowce energetyczne. Wprowadzony zostanie zakaz eksportu surowców energetycznych oraz ustanowione zostaną ograniczenia w realizacji niektórych rodzajów działalności finansowo-gospodarczej, w tym w przepływie towarów, aktywów finansowych i świadczeniu usług.

Minister energetyki Victor Parlicov 25 listopada spotkał się w Petersburgu z szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem i omówił dostawy gazu do Mołdawii po zaprzestaniu tranzytu surowca przez Ukrainę. Po wizycie w Petersburgu Parlicov zorganizował konferencję prasową, podczas której powiedział, że Gazprom jest gotowy dostarczać gaz do Naddniestrza drogą alternatywną.

Jak informuje NewsMarker strona rosyjska dała jednak jasno do zrozumienia, że ​​kwestia ta ma związek ze spłatą historycznego długu Moldovagazu. Portal informuje, że Mołdawia uznaje wyniki międzynarodowego audytu, który wykazał, że dług wynosi 8,6 mln dolarów. Strona rosyjska nie zgadza się z wnioskami. Minister podkreślił, że ryzyko kryzysu gazowego na lewym brzegu Dniestru pozostaje realne.

Jak pisaliśmy na naszym portalu Gazprom zakłada, że ​​gaz nie będzie już płynął do Europy przez terytorium Ukrainy od początku 2025 r. O sprawie agencja informacyjna dowiedziała się od swojego źródła, które zostało zaznajomione z planem przedsiębiorstwa. Z kolei Kijów również chce zakończyć umowę tranzytową, na mocy której od ponad półwiecza przesyłany jest paliwo z Syberii na Zachód.

Podczas gdy Ukraina powiedziała, że ​​nie rozważy przedłużenia umowy tranzytowej, która generuje do 1 mld dolarów rocznie w opłatach tranzytowych dla Kijowa, Moskwa zasygnalizowała, że ​​jest otwarta na rozmowy i kontynuację przesyłu tą trasą, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

Z końcem 2024 r. wygaśnie obecnie obowiązująca umowa tranzytowa. W lipcu rosyjski wicepremier Aleksandra Nowaka powiedział, że tranzyt gazu miał zależeć od tego, czy Ukraina będzie chciała kontynuować porozumienie, czy nie. Ukraina oświadczyła, że ​​nie planuje przedłużania pięcioletniego kontraktu z rosyjskim monopolistą na eksport gazu ani podpisywania kolejnego.

W listopadzie ubiegłego roku szef ukraińskiego koncernu paliwowego Naftohaz Ołeksij Czernyszew ogłosił, że jego firma nie zamierza kontynuować tranzytu rosyjskiego gazu do europejskich odbiorców. Zawarty w 2019 r. kontrakt przewiduje dostawy rzędu 40 mld m3 rocznie. „Ukraina kontynuuje dostawy rosyjskiego gazu do Europy przez swoje terytorium wyłącznie w celu wsparcia swoich europejskich kolegów” – deklarował Czernyszew.

newsmaker.md/Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności