Na początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę na Ukrainę padły także strzały ze strony samozwańczego Naddniestrza – oświadczył ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Podkreślił, że region ten pozostaje bierny po osobistym ostrzeżeniu z jego strony, ale ostrzegł przed możliwą eskalacją.

W sobotę podczas konferencji prasowej Wołodymyr Zełenski ujawnił, że na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę padły strzały także z terytorium Naddniestrza.

Według ukraińskiego przywódcy obecne kierownictwo separatystycznego regionu pozostaje bierne z obawy przed reakcją Kijowa. „Bo sygnały na początku wojny od nas otrzymali. Tam, z tego terytorium, było kilka strzałów. Oni otrzymali od nas takie dobre ostrzeżenie, ode mnie osobiście, i dlatego tam są cicho” – powiedział Zełenski.

Jednocześnie prezydent Ukrainy ostrzegł, że władze Naddniestrza mogą ponownie stać się „głośne”, jeśli w wyborach parlamentarnych w Mołdawii zwyciężą ugrupowania prorosyjskie. Zełenski zaznaczył, że taki scenariusz oznaczałby wzrost ryzyka niestabilności w regionie.

Sprawa Naddniestrza od dawna jest jednym z elementów napięć w relacjach między Kiszyniowem, Moskwą i Kijowem. Na początku lata tego roku mołdawski rząd poinformował, że Rosja dąży do rozmieszczenia w separatystycznym regionie około 10-tysięcznego kontyngentu wojskowego. Według władz w Kiszyniowie realizacja tego planu byłaby możliwa jedynie w przypadku przejęcia politycznej kontroli nad całą Mołdawią, na przykład w wyniku wyborów.

Zełenski przypomniał, że już na początku wojny Ukraina wysłała jasny sygnał, iż nie pozwoli na eskalację działań z tej strony granicy. Obecnie, jak podkreślił, Kijów monitoruje sytuację i jest przygotowany na ewentualne wyzwania.

Czytaj także: Naddniestrze oskarża Ukrainę o przygotowanie ataku terrorystycznego

Wybory parlamentarne odbędą się w Mołdawii 28 września. Zostaną zorganizowane w warunkach dużej polaryzacji między rządzącym obozem, liberalnej, prozachodniej Partii Działania i Sprawiedliwości (PAS) oraz opozycją, w dużej części o prorosyjskim lub neutralistycznym charakterze.

Podobnie było w przypadku ubiegłorocznych wyborów prezydenckich i referendum w sprawie wpisania integracji z Unią Europejska do konstytucji państwa. Obóz PAS w obu przypadkach wygrał wówczas dzięki głosom diaspory. Opozycja zwracała jednak uwagę, że o ile władze otworzyły wówczas liczne komisje wyborcze w państwach zachodnich, to było ich mało w Rosji, gdzie istnieje jedna z liczniejszych grup mołdawskich emigrantów.

W czasie ubiegłorocznego głosowania odnotowano wyższą niż zazwyczaj aktywność wyborców z Naddniestrza. W czasie drugiej tury wyborów prezydenckich władze mołdawskie zamknęły jedną z głównych przepraw z Naddniestrza – most pod Rybnicą. Pretekstem miało być zawiadomienie o podłożeniu na moście łądunku wybuchowego. Potem na moście, mimo niedzieli, rozpoczęto naprawę nawierzchni. Ruch na moście został przyblokowany.

Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość. Głównym punktem sporu były decyzje tych władz o ustanowieniu urzędowego monopolu języka rumuńskiego oraz popularność na prawym brzegi Dniestru hasła zjednoczenia z Rumunią.

Kresy.pl / Unian

Tagi: , ,
forma płatności