Borys Tarasiuk, były szef ukraińskiej dyplomacji podczas konferencji organizowanej przez Fundację Batorego ponownie ostro skrytykował uchwałę wołyńską polskiego parlamentu, a także film „Wołyń”, który w jego opinii zaszczepia „agresję i nacjonalizm w polskim społeczeństwie”.
Podczas konferencji Fundacji Batorego pt. „Ukraina – budowanie współczesnej tożsamości” były szef ukraińskiego MSZ Borys Tarasiuk stwierdził, że pojawienie się w marcu tego roku projektu „antyukraińskiej” uchwały ws. Wołynia było dla niego „dużym zaskoczeniem”. Podkreślił, że przed przyjęciem przez polski Sejm uchwały wołyńskiej, jako szef polsko-ukraińskiej grupy parlamentarnej, zapraszał polskich posłów do opracowania dokumentu, który określiłby „wspólne podejście do kwestii wołyńskiej”. Co jednak nie spotkało się z żadną reakcją strony polskiej.
Przeczytaj więcej:
Szef ukraińskiej grupy parlamentarnej ds. współpracy z Polską: PiS to partia nacjonalistyczna
– Uważam, że ta uchwała jest antyukraińska i jest obrazą uczuć narodowych Ukraińców, nie baczącą na to, że dużo zrobiliśmy, żeby dialog się rozwijał– mówił Tarasiuk. Wyraził również zdziwienie z faktu, że za przyjęciem uchwały wołyńskiej opowiedziała się znaczna część klubu PO.
Obecny na debacie były poseł Platformy, a obecnie Europejskich Demokratów, Jacek Protasiewicz zapytał Tarasiuka o możliwość pogodzenia się przez Ukrainę z faktem, że w Polsce zbrodnię wołyńską określa się mianem ludobójstwa. Były ukraiński minister odpowiedział, że nie będzie zgody strony ukraińskiej na stosowanie takiego terminu, chyba że do władzy wróciłby Wiktor Janukowycz albo Partia Regionów.
Ponadto, Tarasiuk stwierdził, że w uchwale wołyńskiej cynicznie – jak to określił – zrównano OUN-UPA z dywizją SS Gallizien oraz ukraińskimi formacjami kolaboracyjnymi. Krytycznie ocenił również wejście filmu „Wołyń” na polskie ekrany. W jego opinii, zaszczepia on „agresję i nacjonalizm w polskim społeczeństwie”.
– Kto na tym skorzysta? Kto tego potrzebuje? Nie wiem. Niedawno zgłoszono w parlamencie ukraińskim projekt ustawy mówiącej o tym, że jeżeli jakikolwiek artysta rosyjski chciałby wyjechać na Ukrainę musiałby złożyć zeznania i potwierdzić, że nie popiera agresji rosyjskiej. Nie został on poparty. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby w ukraińskim parlamencie pojawiła się propozycja wprowadzenia zakazu na wjazd na terytorium Ukrainy autorowi filmu „Wołyń”– powiedział Tarasiuk.
Przeczytaj: Film „Wołyń” z rekordową frekwencją
W dyskusji brał udział również ambasador Ukrainy w Warszawie Andrij Deszczyca, który wyraził obawę, że kwestie historyczne mogą zdominować stosunki polsko-ukraińskie. między naszymi krajami wyraził również, komentując wypowiedź b. ministra, ambasador Ukrainy w Warszawie Andrij Deszczyca. Podkreślał, że nad spornymi sprawami powinni w pierwszej kolejności popracować historycy. Podobnie wypowiadał się inny uczestnik debaty, prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma. Ocenił, że następuje obecnie ,„załamanie i odwrócenie się” procesu pojednania polsko-ukraińskiego, według wzorca z lat 90. ub. wieku. Jego zdaniem jest to efekt m.in. takich procesów zachodzących w Polsce, jak upamiętnianie ofiar rzezi wołyńskiej, a także otwarte mówienie o ludobójstwie na Wołyniu. Jego zdaniem, kwestia ukraińska jest w tym temacie całkowicie rugowana.
– W tej całej dyskusji w ogóle nie funkcjonuje problem polskiego rozliczenia się ze zbrodni na ukraińskiej cywilnej ludności– argumentował Tyma. Zaznaczył też, że wg niego w Polsce narasta wrogość względem Ukraińców i wyraził żal z powodu niszczenia pomników ku czci UPA na terenie kraju.
Z kolei historyk z Kijowskiego Uniwersytetu Slawistycznego Ihor Iljuszyn twierdził, że w ostatnich latach w kwestii rozpatrywania wydarzeń na Wołyniu „kluczowy stał się wymiar polityczny”, za co według niego odpowiadają również Instytuty Pamięci Narodowej obu krajów. Przyznał jednocześnie, że stronnicze podejście cechuje bardziej stronę ukraińską niż polską.
Szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar, który prowadził debatę ocenił, że problem polsko-ukraińskiego dialogu historycznego leży w odmowie „zrozumienia tragicznej złożoności historii”.
– Jak się mówi o UPA, to w polskiej świadomości przede wszystkim ma się na myśli zbrodnię wołyńską. Natomiast nie wie się czy się w ogóle nie pamięta, że z kolei dla Ukraińców UPA przede wszystkim to była walka z sowiecką dominacją i w dzisiejszej świadomości Ukraińców aspekt polskich ofiar praktycznie nie istnieje– stwierdził Smolar.
Podobne zdanie wyraził Tomasz Piechal, ekspert ds. ukraińskich z Ośrodka Studiów Wschodnich. Zwrócił jednak uwagę, że promowany przez szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza punkt widzenia na zbrodnię wołyńską, traktujący ją jako element „drugiej wojny polsko-ukraińskiej”, „cofa dialog historyczny o 10 lat”.
Dzieje.pl/ Kresy.pl






























