Szefowie rządów Węgier i Austrii, Viktor Orban i Karl Nehammer opowiedzieli się przeciwko embargu na rosyjski gaz oraz nielegalnej migracji do Europy. Zdaniem Orbana, przy obecnej formie wsparcia, jakiego udziela Ukrainie NATO, nie uda się jej wygrać wojny z Rosją, a jeśli wojna będzie trwała dalej, to recesja w UE jest nieunikniona.

W czwartek premier Węgier, Viktor Orban, spotkał się w Wiedniu z kanclerzem Austrii, Karlem Nehammerem. Po rozmowie, obaj wystąpili na wspólnej konferencji prasowej. Orban ocenił, że „przy obecnej strategii wsparcia ze strony NATO”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4549.49 PLN    (20.67%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Tej wojny w takiej formie nie da się wygrać – powiedział premier Węgier. W jego opinii, dotychczasowa strategia państw NATO, polegająca na wspieraniu Ukrainy poprzez dostawy broni i prowadzenie szkoleń dla ukraińskich wojskowych, „pokazała, że nie doprowadzi do sukcesu”.

 

– Bez zmiany strategii nie będzie pokoju – powiedział Orban. Ostrzegł też, że bez pokoju na Ukrainie cała Unia Europejska „zostanie zepchnięta w stan wojny”. Dodał, że jeśli wojna będzie trwała dalej, to recesja w UE jest nieunikniona.

Szefowie rządów Węgier i Austrii przestrzegali przed możliwością nałożenia przez UE embarga na rosyjski gaz.

– Właśnie doszliśmy do ściany, która nazywa się embargo gazowe, i sugerowałbym UE, abyśmy nie pukali w tę ścianę – powiedział Orban. Przypomniał, że zgodnie z unijnymi traktatami wszystkie kraje członkowskie mogą swobodnie decydować o swoim miksie energetyczny. Dodał, że wszelkie ingerencje ze strony Brukseli w tej materii, niezależnie od intencji, będą zawsze negatywnie odbierane przez Węgrów. Orban przyznał zarazem, że „niewiele możemy zrobić”, bo jedność europejska też jest ważna. Wyjaśnił, że często jest tak, że Węgry z czymś się nie zgadzają, jednak uznają decyzje, które uważają za niekorzystne dla siebie, dla dobra jedności w ramach UE.

Przeczytaj: Orban: embargo na gaz z Rosji zniszczy europejską gospodarkę

Zdaniem kanclerza Austrii, embargo na rosyjski gaz „nie jest możliwe”, m.in. z uwagi na uzależnienie przemysłów austriackiego i niemieckiego od gazu z Rosji.

– Nie tylko dlatego, że my, jako Austria, jesteśmy uzależnieni od rosyjskiego gazu. Niemiecki przemysł jest również uzależniony od rosyjskiego gazu. A jeśli upadnie przemysł niemiecki, upadnie przemysł austriacki – powiedział Nehammer. Dodał, że tego rodzaju sytuacja może skutkować masowym bezrobociem w obu państwach. Przyznał, że również Węgry są w znacznym stopniu zależne od gazu z Rosji, jednak i one, i Austria, pracują na rzecz dywersyfikacji źródeł energii.

Oceniając działania Komisji Europejskiej w sprawie kryzysu energetycznego w Europie, kanclerz Austrii powiedział, że KE robi wiele zapowiedzi, jednak niewiele z nich jest wdrażanych. Podkreślił, że na przykład „nie ma oznak” wdrażania wspólnej platformy zakupu gazu. Dodał, że biorąc pod uwagę obecną presję na rynku energii, „ta wspólna platforma byłaby ważniejsza niż kiedykolwiek”.

Nehammer powiedział też, że Węgry są dla Austrii ważnym partnerem, jednym z kluczowych sojuszników geostrategicznych, i uważa bliską współpracę z Węgrami za szczególnie ważną w związku z walką przeciwko nielegalnej imigracji oraz zaangażowaniem na rzecz Bałkanów Zachodnich i ich unijnej perspektywy; zwrócił tu szczególną uwagę na Serbię. Zdaniem austriackiego kanclerza, granice zewnętrzne UE powinny być mocniej chronione, by zredukować napływ uchodźców i zwiększyć bezpieczeństwo. Dodał, że unijny system azylowy nie działa tak, jak powinien.

Kanclerz powiedział też, że na wniosek Orbana, Austria, Węgry i Serbia odbędą wspólną konferencję, poświęconą kwestiom migracyjnym. W kontekście wojny na Ukrainie oświadczył, że jej wspieranie ma kluczowe znaczenie, zaś inwazja na suwerenny kraj jest czymś nie do zaakceptowania. Dodał, że nie widzi w tej kwestii rozbieżności między stanowiskiem jego rządu, a władz w Budapeszcie. Oświadczył, że w pełni popiera pogląd premiera Węgier w tym, że Bruksela i kraje unijne powinny uszanować znaczenie, jakie ma Rosyjska Cerkiew Prawosławna w regionie, szczególnie na Bałkanach Zachodnich.

Odpowiadając na jedno z pytań dziennikarzy, Orban podkreślił, że to nie państwa członkowskie UE podążają za europejską jedności, ale to one same ją tworzą. – My jesteśmy Europą. UE nie jest w Brukseli, ale w Wiedniu, Budapeszcie, Warszawie, Berlinie, Madrycie. Bruksela nie jest naszym szefem. Premier zaznaczył też, że jest politykiem antyimigracyjnym, który nie chce, by jego ojczyzna stała się „krajem imigranckim”. Podkreślił, że to nie kwestia rasy, lecz kultury i cywilizacji.

Czytaj także: Orban: Kraje, które mieszają rasy „nie są już narodami”

Wizyta Orbana w Wiedniu odbyła się na zaproszenie kanclerza Austrii.

Interia.pl / dailynewshungary.com / Hungarytoday.hu / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz