Amerykańscy politycy są poważnie sfrustrowani faktem, że pod względem cyberbezpieczeństwa sytuacja gwałtownie się pogarsza.
Według rządowej agencji Biura Zarządzania Personelem (OPM) ataki hackerskie mogły doprowadzić do kradzieży danych 21,5 miliona osób – byłych i obecnych, urzędników, pracowników różnych publicznych agend i służb, ich rodzin, kooperantów instytucji publicznych. Część polityków kwestionuje te dane, dotychczas bowiem przyjmowano liczbę 4,2 jako poszkodowanych wyciekiem danych. Wyniki śledztwa ujawnione w czwartek potwierdzają jednak, że cyber-włamywacze wykradli dane personalne, finansowe, zdrowotne, odciski palców milionów ludzi. Doszło do protestów zwiazków pracowniczych instytucji publicznych – jak na przykład Narodwego Związku Pracowników Skrabu Państwa. Zapowiedział on złożenie pozwu sądowego przeciw państwu w kwestii strzeżenia danych osobistych.
france24.com/kresy.pl



























