Kolegium Elektorskie Stanów Zjednoczonych dziś potwierdzi wolę wyborców wyrażoną w wyborach powszechnych na prezydenta USA. Donald Trump zostanie nominowany na 45 prezydenta USA.
Sposób wyboru najważniejszego polityka w państwie ustanowiony został na mocy konstytucji i ostatecznie zatwierdzony w 1804 roku.
Elektorzy mają moralny obowiązek respektować prawa wyborców. Łącznie we wszystkich stanach jest ich 538. Nie grozi im tymczasem odpowiedzialność karna, gdy któryś z nich wyłamie się i zagłosuje na kandydata, który przegrał wybory. 30 stanów w takim przypadku może według lokalnego prawa, ukarać swojego elektora jedynie finansowo. Od 116 lat takich przypadków było zaledwie 9.
Czytaj również: Bunt elektorów w USA?
Zdaniem obserwatorów politycznych nawet jeśli dziś dojdzie do takiej sytuacji, nie wpłynie to na ostateczny wynik wyborów. Dziennik “Washington Post” cytuje sondaż, według którego niespełna 1/3 Amerykanów nie widzi nic ”niemoralnego” w tym, że stanowy delegat zachowa się ”nielojalnie” i zmieni zdanie.
W poszczególnych stanach większość głosów elektorskich zdobył Donald Trump. Dzisiejsze głosowanie stanowych delegatów ma być potwierdzeniem wyników z 8 listopada. Choć Hillary Clinton, po podliczeniu wszystkich krajowych głosów, miała ich o niemal trzy miliony więcej niż Trump to nie została prezydentem, gdyż wybory w USA nie są przeprowadzane w sposób bezpośredni.
kresy.pl/ pap





























