Unia Europejska nakłada sankcje na 40 białoruskich urzędników

Unia Europejska umieści na czarnej liście około 40 białoruskich urzędników, którym zarzuca się ingerencję w wybory i łamanie praw człowieka w tym kraju – przekazał w piątek Tass powołujący się przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela.

Jak poinformowała w piątek agencja prasowa Tass, przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel ogłosił, że Unia Europejska umieściła na czarnej liście blisko 40 białoruskich urzędników. Są oni oskarżeni o ingerencję w wybory prezydenckie w tym kraju i łamanie praw człowieka.

„Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie sankcji, które zatwierdziliśmy w sierpniu. Oznacza to, że jutro [w piątek] czarna lista około 40 nazwisk zostanie wprowadzona w drodze procedury pisemnej” – powiedział.

Zobacz też: Sejm Łotwy nie uznaje Aleksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi

Michel powiedział dziennikarzom po szczycie UE, który rozpoczął się w czwartek, że białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki nie ma na liście.

Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował, że Łukaszenko nie znalazł się na czarnej liście, bo podważyłoby to postulat UE o rozpoczęciu dialogu z opozycją, za pośrednictwem OBWE.

„UE nie nałożyła osobistych sankcji na Łukaszenkę, ponieważ podważyłoby to wymogi Brukseli dotyczące rozpoczęcia dialogu z opozycją, za pośrednictwem OBWE i uwolnienia więźniów politycznych” – przekazał dziennikarzom Macron. „To dałoby Łukaszence uzasadnione podstawy do odrzucenia tych żądań”.

14 sierpnia UE utworzyła czarną listę białoruskich urzędników, których Bruksela uważa za „odpowiedzialnych za oszustwa wyborcze i przemoc policyjną”. Jednak Cypr zablokował jej wprowadzenie. W zamian za zgodę Cypr wezwał do przyjęcia sankcji wobec Turcji, która prowadzi badania geologiczne złóż gazu na spornych wodach u wybrzeży wyspy. W trakcie czwartkowego szczytu Cypr najwyraźniej odwołał swoje weto. W zamian UE zobowiązała się do nałożenia sankcji na Ankarę, jeśli do końca roku odmówi powstrzymania jednostronnych prowokacji.

Zobacz też: Ukraina nie będzie tytułować Łukaszenki prezydentem Białorusi

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak poinformowaliśmy wcześniej, brytyjskie i kanadyjskie władze wspólnie objęły sankcjami Aleksandra Łukaszenkę, jego syna Wiktora oraz grupę wysokich białoruskich urzędników uznanych za odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka na Białorusi. Kanada wzięła też na celownik osoby uznane za odpowiedzialne za fałszowanie wyborów.

Na stronie kanadyjskiego rządu czytamy, że Kanada jest „głęboko zaniepokojona obecnymi, dobrze udokumentowanymi doniesieniami o naruszeniach praw człowieka, w tym wolności prasy, wolności słowa i pokojowych zgromadzeń, a także przeciwko wolnym i uczciwym demokratycznym wyborom” na Białorusi. Jak stwierdzono, sankcje są częścią szerszych działań rządu Kanady mających na celu „pozytywną zmianę” sytuacji na Białorusi.

„Kanada nie będzie milczała, gdy rząd Białorusi kontynuuje systematyczne naruszanie prawa człowieka i nie wykazuje żadnych oznak autentycznego zaangażowania w znalezienie wynegocjowanego rozwiązania z grupami opozycyjnymi” – oświadczył szef kanadyjskiego MSZ François-Philippe Champagne. „Kanada solidaryzuje się z obywatelami Białorusi, którzy walczą o przywrócenie praw człowieka i osiągnięcie demokracji w swoim kraju” – podkreślił Champagne.

Kresy.pl/Tass

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz