Ulica batalionu Nachtigall

We wsi Rajliw w obwodzie lwowskim ulicy nadano nazwę ukraińskiej jednostki Wehrmachtu. To pierwszy taki przypadek

Pomysłodawcą był radny nacjonalistycznej partii Swoboda w Stryju Marian Berezdecki, który urodził się w Rajliwie. Przekonywał, że z inicjatywą zmiany nazwy jednej z dwóch ulic (więcej na wsi nie ma) wystąpili sami mieszkańcy. Nazwę ulicy Zawodzka zostawili bez zmian. Drugą – Myru (Pokoju) – zgodzili się przemianować na Żołnierzy Batalionu „Nachtigall”.



– Inicjatywa była od ludzi, bo wszyscy mieli dość tego sowieckiego określenia. Co to znaczy „ulica Pokoju”? To sowiecki przeżytek. Powinniśmy czcić własnych bohaterów. Zrobiliśmy to, by uszanować pamięć wszystkich formacji wojskowych biorących udział w walce o niepodległość Ukrainy – zapewniał Berezdecki.

Mieszkańcy zorganizowali zbiórkę podpisów. Żołnierze „Nachtigallu” nie mieli konkurencji – innych propozycji zmiany nazwy ulicy Pokoju nie było. Propozycję poparli radni sąsiedniej miejscowości Nieżuchow, której podlega Rajliw. Jeden z nich przyznał jednak w rozmowie z gazetą „Siegodnia”, że Berezdecki musiał prowadzić agitację wśród mieszkańców Rajliwa, tłumacząc, kim właściwie byli żołnierze „Nachtigallu”.

Utworzony przez niemiecki wywiad, złożony z Ukraińców, oddział powstał przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej. Liczył 330 żołnierzy. Z inicjatywą jego powołania wystąpiła Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Zgodę wyraził zaś szef Abwehry Wilhelm Canaris, a później dowództwo Wehrmachtu. Oddział wziął udział w ataku na Sowiety, ale gdy Niemcy nie zgodzili się na utworzenie Ukrainy, wycofał się z walk.

Władze sowieckie oskarżały jednostkę o zbrodnie przeciwko cywilom, w tym udział w pogromie Żydów we Lwowie w 1941 roku. Prostowali to ukraińscy historycy.

– Nie było czegoś takiego. W instytucie Yad Vashem w Izraelu otrzymaliśmy kopie dokumentów pochodzących z archiwów sowieckiego KGB, które świadczą o fałszowaniu tej sprawy – tłumaczył były szef archiwów Insytytutu Pamięci Narodowej w Kijowie Wiaczesław Wiatrowycz. Na jednostce ciąży jednak i inne oskarżenie, o zabicie Żydów w pobliżu Winnicy.

Ukraiński historyk Stanisław Kulczycki uważa, że tytułowanie ulicy pod Lwowem niemiecką formacją nie jest najlepszym pomysłem. – Tamtejsze władze lokalne mogą oczywiście robić, co chcą, ale „Nachtigall” był typową niemiecką strukturą. Działał w niemieckim wywiadzie. W czasie wojny w stosunkach Ukraińców z Niemcami nie było zbieżności interesów. Świadczy o tym reakcja Hitlera na ogłoszenie przez OUN niepodległości Ukrainy – mówi „Rz” Kulczycki.

Pojawieniem się „Nachtigallu” na wiejskiej ulicy zszokowani są mieszający we Lwowie weterani Armii Czerwonej. Przekonują, że „w Galicji niedługo pojawi się aleja Adolfa Hitlera”. Już zapowiedzieli, że decyzję radnych zaskarżą w prokuraturze.

Rzeczpospolita
Ulica batalionu Nachtigall
Oceń ten artykuł

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz