Były prezydent Hondurasu Juan Orlando Hernandez został w 2022 roku ekstradowany do USA i tam skazany z udział w handlu narkotykami na wielką skalę. Ułaskawiony przez Donalda Trumpa właśnie wrócił do ojczyzny.
W 2024 roku sąd w Nowym Jorku uznał Hernandeza za winnego udziału w przemycie narkotyków do USA. Sam polityk przyznał przed sądem, że przyjmował łapówki od karteli narkotykowych pomagając im zorganizować sieci przerzutu zabronionych środków przez środkowoamerykański kraj. Współdziałał między innymi z osławionym kartelem Sinaloa z Meksyku. Usłyszał wyrok 45 lat więzienia i grzywny w wysokości ośmiu milionów dolarów.
Hernandez spędził w więzieniu tylko ułamek zasądzonej kary. W listopadzie 2025 roku, na kilka dni przed wyborami powszechnymi w Hondurasie, prezydent Donald Trump ogłosił, że udzieli Hernandezowi ułaskawienia i poparł kandydata jego dawnej partii na prezydent, Nasry’ego Asfurę. 30 listopada 2025 roku Nasry osiągnął wyborcze zwycięstwo, a dzień później Hernández został zwolniony z amerykańskiego więzienia.
Uzasadniając swoje ułaskawienie, Donald Trump twierdził, że postępowanie karne wobec Hernandeza zostało „ustawione” przez administrację Joe Bidena, a sam Honduranin został potraktowany „traktowany bardzo surowo i niesprawiedliwie”.
Jednak na powrót do ojczyzny były prezydent Hondurasu zdecydował się dopiero 26 lipca. Tam toczy się wobec niego postępowanie karne w sprawie korupcji, jednak krytycy twierdzą, że pod władzą partii Hernandeza proces nie może być uczciwy. Pierwsze wysłuchanie przed sądem ma odbyć się 3 sierpnia.
Były prezydent wylądał w niedzielę na międzynarodowym lotnisku Palmerola, gdzie powitała go rodzina i zwolennicy jego Partii Narodowej Hondurasu (PNH).
Informująca o sprawie Al Jazeera przypomniała, że Amerykanie porwali prezydenta Wenezueli, Nicolasa Maduro właśnie pod zarzutem handlu narkotykami. Obecnie prowadzona jest przeciw niemu w USA sprawa karna.
aljazeera.com/kresy.pl































