Ukraiński dziennikarz recenzuje „Wołyń”: to będzie element antyukraińskiej propagandy

W recenzji filmu „Wołyń” dla ukraińskiej agencji Ukrinform dziennikarz Jurij Banachewycz krytycznie ocenia film Samrowskiego, zarzucając mu m.in. brak obiektywizmu, uproszczenia historyczne i niepotrzebne epatowanie przemocą. W jego ocenie temat „zbrodni wołyńskiej” jest obecnie częścią anty-ukraińskiej propagandy prowadzonej przez Rosję i sugeruje, że film może stanowić zagrożenie w zakresie bezpieczeństwa.

– Z całą pewnością można powiedzieć, że [film „Wołyń”] może stać się czymś w rodzaju miny, podłożonej, w pierwszej kolejności, pod fundamenty dobrosąsiedzkich stosunków ukraińsko-polskich. I tylko od wspólnych wysiłków Ukraińców i Polaków zależy, czy ta mina nie wybuchnie…– pisze z Warszawy dla ukraińskiej agencji informacyjnej Ukrinform Jurij Banachewycz.

Na początku tekstu Banachewycz, w części rozpoczynającej się śródtytułem „Dobrymi intencjami…” określa reżysera filmu Wojciecha Smarzowskiego mianem „polskiego Quentina Tarantino”

– Smarzowski podkreśla, że taki ​​film jest potrzebny, aby „budować mosty”, inicjować aktywny dialog między Ukraińcami i Polakami na temat wydarzeń na Wołyniu. Jego zdaniem obraz powinien zachęcić do refleksji, do głębokich przemyśleń i, ostatecznie, do studiowania własnej historii. Przed premierą wielokrotnie podkreślał, że zdaje sobie sprawę z emocji, które może wywołać ten film. Jednak reżyser sugeruje, że szybko opadną, a następnie historycy i badacze spokojnie przystąpią do swojej pracy, a konieczny do tego klimat zagwarantują im politycy z obu stron. Jednakże, reasekurując sam siebie, mimo wszystko dodał, że trochę się obawia i do końca nie może przewidzieć, w którą stronę wybuchną emocje spowodowane przez film– pisze ukraiński dziennikarz pracujący w Polsce.

Zdaniem Banachewycza, kwestia rzezi wołyńskiej jest obecnie elementem rosyjskiej, antyukraińskiej propagandy:

– Reżyser informuje, że rozpoczął pracę nad filmem cztery lata temu, jeszcze przed wydarzeniami na Majdanie i przed wojną Ukrainy z Rosją. Od tego czasu realia zmieniły się radykalnie, a niektóre tematy, w szczególności zbrodnia wołyńska, postrzegane są bardzo ostro i są częścią anty-ukraińskiej propagandy prowadzonej przez Rosję. Zmieniły się także realia w samej Europie. Jednak nie wstrzymał prac nad filmem.

Przeczytaj: „Wołyń” Wojtka Smarzowskiego bez nagród na festiwalu w Gdyni

Banachewycz zarzuca Smarzowskiemu, że przygotowując Siudo kręcenia filmu korzystał korzystał wyłącznie z polskich źródeł, „faktycznie ignorując argumentacje strony ukraińskiej”. – I być może to stało się jednym z jego głównych błędów przy realizacji filmu– podkreśla. Dziennikarz przypominając o kłopotach przy realizacji filmu twierdzi, że „w procesie zapoznawania się ze scenariuszem i zdając sobie z możliwych konsekwencji filmu, niektórzy sponsorzy odmówili swego wsparcia [finansowego]”. Powołuje się przy tym na niesprecyzowane podejrzenia „niektórych”, że był to tylko chwyt marketingowy.

– Znane powiedzenie mówi: „dobrymi intencjami wybrukowana jest droga do piekła”. Właśnie tak chciałoby się opisać efekt końcowy Smarzowskiego i owoce, które może przynieść– pisze ukraiński dziennikarz.

W kolejnej części, zatytułowanej „TARANTINO-STYLE: Rzeki krwi i okropności tortur”, Banachewycz przyznaje, że film został profesjonalnie zrealizowany, ale krytykuje Smarzowskiego za epatowanie przemocą:

– Na początku filmu reżyser pozwala się rozluźnić widzowi, który od samego początku nastawił się na poważną próbę wizualnej [wytrzymałości]. Twórcy filmu zdają się rzucać na widza fascynujący czar: poczekaj, zrelaksuj się! I widz temu się „poddaje”! Pierwsze pół godziny – to sceny radosnych zabaw, scen weselnych z elementami erotyki i beztroskich pijatyk, wywołujące uśmiech i nastawiające pozytywnie. Widz ma cichą nadzieję, że tak będzie przez cały film, lub przynajmniej nie będzie aż tak strasznie. Ale czeka go głębokie rozczarowanie. Po początkowym „miodowym” etapie filmu rozpoczyna się prawdziwa „rąbanka mięsna”, która trwa aż do końca filmu i sprawia, że ​​widz nieustannie zadaje sobie wewnętrzne pytanie, kiedy to się wreszcie skończy? Otwarte sceny przemocy (wykłuwanie oczu, odcinanie głów i kończyn, rozpruwanie brzuchów, zdzieranie skóry z żywego człowieka, rozrywanie ludzi końmi, palenie żywcem, etc.) wywołują u widza przyspieszone bicie serca, palpitację wręcz, pocenie się dłoni i mimowolnie, w kulminacyjnych momentach, zmuszają do odwrócenia głowy lub zakrycia oczu. Jednak ludzka natura robi swoje, i ciekawość „co dalej?” bierze górę.

Kolejna część, „Zawistni Ukraińcy, zamożni Polacy i hitlerowcy – „obrońcy””, przybliża ogólnie fabułę filmu, prowadzącą do „tragedii wołyńskiej”. W tym kontekście krytykuje to, jak zbiorowo ukazani zostali Polacy i Ukraińcy:

Ukrainiec w filmie – to taki sobie podstępny, zawistny sąsiad zamożnego Polaka, który kradnie wszystko, co wpada mu w ręce, wójt-kolaborant,który niczym Neczypor w „Weselu w Malinówce” z frazą „władza znowu się zmieniła!” gotów jest chlebem i solą witać każdego okupanta. Ewentualnie jest to bezkompromisowy i podstępny nacjonalista, odczuwający przyjemność podczas dokonywania okrutnego mordu, albo kapłan z ambony cerkiewnej poświęcający widły i kosy ukraińskich nacjonalistów i zachęcający ich do oczyszczenia ziemi z „Lachów”.Dla równowagi reżyser stara się pokazać także dobrych Ukraińców, czy to innego kapłana, wzywającego do zachowania ludzkiej twarzy w okrutnych czasach, lub Ukraińców, którzy ratowali Polaków. Ale ludzkiemu oku nie umyka fakt, że nawet pozytywni bohaterowie mają jakieś swoje merkantylne interesy: jeden kocha Polkę, którą ratuje przed deportacją przez „Sowietów” na Syberię, a w innym przypadku Polka jest żoną Ukraińca.

Natomiast Polacy w filmie – to albo zamożni rolnicy z poczuciem własnej godności, albo oficerowie, którzy w każdej chwili gotowi są oddać swoje życie za ojczyznę.Dla sprawiedliwości należy zauważyć, że dla równowagi „dobrych” i „złych” pod koniec filmu Smarzowski pokazał również Polaków wyrzynających ukraińską wieś.

Zdaniem recenzenta, choć w filmie „mniej-więcej prawdziwie” pokazano sowieckich żołnierzy, o tyle Niemcy czasem sprawiają wrażenie, że byli na Wołyniu nie okupantami, ale „kimś w rodzaju sił pokojowych ONZ, których zadaniem była obrona Polaków przed Ukraińcami”.

Banachewycz zarzuca Smarzowskiemu, że w warstwie historycznej film jest uproszczony i charakteryzuje się daleko posuniętym subiektywizmem. Krytykuje reżysera, który jego zdaniem tworzy mylne wrażenie, że okropności przedstawione w filmie były na Wołyniu powszechne, pomijając „ucisk Ukraińców przez polskie państwo”:

– Pisząc scenariusz Smarzowski starał się włożyć w 150 minut swego „horroru” najbardziej rażące fakty tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Jednak prawie wszystkie z nich „wycisnął” z życia jednej wsi, i przeciętny widz może odnieść wrażenie, że taki straszny zestaw odbywał się w każdej wsi na Wołyniu. Reżyser niestety nie wspomniał w filmie o ucisku Ukraińców przez polskie państwo do 1939 roku, pokazując na początku filmu wielonarodową beztroską sielankę, a nie oczywiste napięcia społeczne i gnębienie Ukraińców, co w wyniku wojny i kilku okupacji przerodziło się w horror upadku ludzkiej godności.

Film w oczach przeciętnego polskiego widza, nie znającego szczegółów historycznych, jednoznacznie wzmocni negatywny stereotyp współczesnego Ukraińca.Niestety. I co by nie mówić się o konieczności „powiedzenia prawdy”, a następnie o „budowaniu mostów”, film jest subiektywną interpretacją autora ówczesnego obrazu świataopartego na wspomnieniach ludzi, a nie jakimś spójnym historycznym dokumentem ze źródeł archiwalnych. Ale większość ludzi w Polsce nie „zawraca sobie głowy” skomplikowanymi związkami przyczynowo-skutkowymi tych zdarzeń historycznych, lecz chce zobaczyć proste odpowiedzi na skomplikowane pytania. I faktycznie je otrzymuje.

Banachewycz ostrzega wręcz, że film może stać się przyczyną wybuchu agresji Polaków przeciwko przebywającym w Polsce Ukraińcom – z czego według niego zdają sobie sprawę polskie władze:

– Oczywiście, że oni będą postrzegać film jako dokument historyczny, jako prawdę objawioną w ostatecznej instancji. I to jest przerażające. W Polsce przebywa kilkaset tysięcy Ukraińców, a w Europie szaleją nastroje i postawy anty-imigracyjne i ksenofobiczne.To właśnie tego obawia się Smarzowski. Właśnie tego zaczynają się obawiać polskie władze i prawdopodobnie już przygotowują się na najgorsze.W Polsce w okresie ostatnich dwóch lat zniszczono wiele ukraińskich pomników, dochodzi do nadużyć w stosunku do ukraińskich cerkwi, w Przemyślu w lecie agresywni młodzi mężczyźni pobili ukraińską procesję religijną. Rząd polski póki co wszystko interpretował jako chuligańskie wybryki, a nie ksenofobię i nienawiść na podłożu etnicznym. Teraz film może stać się oliwą zdatną do rozpalania ognia ksenofobii i nietolerancji.

Przeczytaj:Przemyśl: prokuratura wszczęła śledztwo ws. znieważania RP i propagowania banderyzmu podczas marszu Ukraińców

Ostatnią część recenzji zatytułowano „Podarunek dla Moskwy od polskiego „Dostojewskiego””. Banachewycz odnotowuje, że „Wołyń” zbiera w Polsce bardzo dobre recenzje, przytaczając fragment jednej z nich, w które porównano Smarzowskiego do „współczesnego Dostojewskiego kina”. Podkreśla też, że w innej polskiej recenzji film powstał w wyjątkowo nie sprzyjającym czasie, „gdyż zostanie umiejętnie wykorzystany przez rosyjską propagandę w walce z Ukrainą”, a w kolejnej zawarto sugestię, że Rosja nie zdecyduje się na pokazanie „Wołynia” w kinach, ponieważ w negatywnym świetle przedstawia Rosjan podczas okupacji Wołynia.

Chciałoby się odpowiedzieć autorowi: oni nie potrzebują tego robić! Po to istnieje propaganda, aby sprytnie manipulować faktami, eksponując jedne obrazy, ukrywając inne. Nie ma potrzeby nawet mieć umiejętności przewidywania: kremlowskie kanały telewizyjne będą dokonywać odpowiednich cięć w filmie i w reżimie non-stop będą straszyć swoich obywateli, a także cudzoziemców ukraińskimi „neobanderowcami” i „faszystami”. Z całą pewnością, oprócz scen przemocy, szczególnie będą smakować epizod, gdzie ukraińscy nacjonaliści pod czerwono-czarnymi i niebiesko-żółtymi flagami oraz wykrzykując „Sława Ukrainie! – Bohaterom Sława” ideologicznie indoktrynują i zachęcają do eksterminacji polskich wsi– pisze ukraiński recenzent.

Banchewycz przywołuje również słowa prof. Andrzeja Zybertowicza (nie wymieniając go z nazwiska), doradcy prezydenta Dudy ds. bezpieczeństwa, który po zamkniętym pokazie filmu zasugerował możliwość realizacji „czarnego scenariusza”. Mianowicie, że film doprowadzi do tego, że z pomocą agentury rosyjskiej i polskich fanatyków (jak precyzuje Banachewycz – polskich nacjonalistów) sytuacja wymyka się spod kontroli.

– Wyobrażam sobie efekt, w którym film mający być opisem prawdy, dzięki której przezwyciężymy niebywale trudną fazę naszych dziejów, stanie się w czyichś rękach zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa– mówił prof. Zybertowicz. Jak zaznacza Banachewycz, „trudno nie zgodzić się z tymi stwierdzeniami”.

– Jeden z autorów starał się spojrzeć w przyszłość stosunków ukraińsko-polskich po premierze filmu „Wołyń”. „Film uruchomi wybuch bomby, która miała wybuchnąć już dawno. Przeniesie rozliczenie z historią na poziom popkultury, finału czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć” –podkreślił. Publicysta stwierdził, że teraz jesteśmy w przededniu wielkich debat, które będą prowadzić już nie historycy, a głównym bohaterem będzie tam „typowy Janusz ubrany w koszulkę z napisem „Wołyń. Pamiętamy”. Zaznacza, że film Smarzowskiego jest świadectwem tego, że po 25 latach dialogu historycznego Ukraina i Polska są w punkcie wyjścia, a każda następna minuta filmu „demontuje fikcję ukraińsko-polskiego dialogu”– pisze recenzent.

Na koniec Banachewycz pyta, czy „Wołyń” powinien był powstać i czy odzwierciedla prawdę”

– Oczywiście, Smarzowski miał prawo zrealizować ten film. Powstaje jednak wątpliwość, czy należało epatować tak szokującymi aktami przemocy, czy to wystarczyłoby, aby poczynić na ich temat aluzje i niechby widzowie już sami domyślili się i dopowiedzieli sobie resztę. Po tym wszystkim, agresja rodzi agresję. (…) Przemoc rodzi przemoc, to metafizyka, i od tego nie da się uciec. Film nie może również pretendować do jakiegoś obiektywizmu, choćby z tej prostej przyczyny, że odzwierciedla subiektywny pogląd reżysera tych wydarzeń, wsparte wspomnieniami polskich naocznych świadków. Natomiast ukraiński punkt widzenia w nim w ogóle nie został przedstawiony.

Zdaniem recenzenta, trudno spodziewać się, jakie będą konsekwencje filmu:

– To najtrudniejsze pytanie. Nikt nie może przewidzieć kierunku, w którym popłynie gorąca lawa ludzkich emocji. A może trzęsienie ziemi wcale nie będzie. Kto wie. Jedno jest pewne, że film „Wołyń” wkrótce stać się obiektywna rzeczywistością z nieprzewidywalnymi konsekwencjami, które powinny być brane pod uwagę po obu stronach granicy.

Ukrinform.ua/ Kresy.pl, opracował M. Trojan na podstawie tłum. W. Tokarczuka




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

19 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. upadlina
    upadlina :

    Prawda bandero-upadlińcom nie w smak!!……….Ale nam Polakom nie w smak kłamstwo!!……….Tak więc nie po drodze jednym i drugim !!……….PS: Banderowskim ku*wom nie podoba się epatowanie przemocą w filmie, a przecież pewnie to, co tam pokazano to tylko cień tego, co rzeczywiście działo się na Wołyniu!!

  2. Avatar
    algirdaitis :

    Banachewycz, po kolei. Mine pod stosunki polsko-ukrainskie to wy juz podlozyliscie obierajac bandere, suchewycza za waszysch bohaterow narodowych. To bylo jak pluniecie w twarz Polsce. Polsce, ktora tak wam pomagala i nadal pomaga. Za duzo epatowania przemoca? Ale przeciez tak bylo? Wiec czego sie boicie? Ze ludzie zobacza jakich zwyrodnialcow macie za bohaterow? Zalosny jestes.

  3. Avatar
    jaro7 :

    Stara śpiewka banderowców,czyli kto przeciw UPAinie ten zwolennik i współpracownik Putina.Otóż dziennikarzyno ,pomniki które postawiono NIELEGALNIE owszem sa niszczone(i słusznie) bo sa postawione ku „czci”bandytów z UPA.A niechęć do was rośnie nie przez film tylko takich Wiatrowiczów,Tymów,Parubijów innych miłośników banderowców.Mieliście swoje 5 minut na nawiązanie dobrosąsiedzkich stosunków z sąsiadami w tym i Polską,zmarnowaliście to gloryfikując bandytów odpowiedzialnych za bestialskie mordy na Polakach(w większości kobietach i dzieciach).My już nie chcemy się z wami bratać,bo wstyd mieć „brata’ bandytę.Dlatego tez wolę Rosjanina od bandersyna.

  4. Avatar
    krakus :

    Filozofia Ukraińców jest prosta. Wy (Polacy) nie możecie przypominać o pomordowanych Polakach przez Upa bo działacie na korzyść Kremla. Ale My (Ukraińcy) możemy gloryfikować zbrodniarzy i stawiać im pomniki. Dość tej obłudy !!! Prezydent Izraela pokazał im ostatnio w ich parlamencie – potępił zwyrodnialców.

  5. Avatar
    valdemarus83 :

    Odnośnie filmu Wołyń mam sprecyzowane oczekiwania. Sam jestem potomkiem Kresowiaków więc temat nie jest mi obcy,jednak mam pewne obawy, jak to zwykle bywa przy produkcjach ,,polskich”. I choć wielu zarzuca Smarzowskiemu aparycję hazarską to dotychczas pokazał się On z dobrej filmowej strony.Przynajmniej jak dla mnie. Niestety niepewność pozostaje. tak jak w przypadku filmu Historia Roja,pomijając już takie gnioty jak, 63 dni chwały czy Westerplatte oraz bodajże Powstanie 44. Na przykładzie Roja mogę powiedzieć ,że nasza rodzima kinematografia jest zażydzona do maximum,a okultyzm wlewa się oknami i drzwiami. I tak już na wstępie rzeczonego Roja kontrowersje budzi,iż film jest ku pamięci L.Kaczyńskiego etc,następnie patronat jest prezydentów L.Kaczyńskiego i A.Dudy…hmmmm. No to jedziemy dalej , nie wiem może jestem niedouczony,chociaż ukończyłem studia historyczne, ale na wielu zdjęciach nie widziałem na mundurach wyklętych symboliki trupiej czaszki.No cóż widocznie nie widziałem zbyt wielu zdjęć z tego okresu. Jestem bardziej znawcą historii i kultury Słowian i Normanów oraz ich wzajemnego się przenikania. Tym bardziej ,iż czaszka i piszczele była wykorzystywane w różnych powstaniach, a zwłaszcza przez tz Huzarów Śmierci. Oddziały Polaków walczące po I wojnie z bolszewikami oraz Chachłami.

    • Avatar
      algirdaitis :

      Masz sporo racji. Powstanie 44 to najwiekszy gniot jaki widzialem. Zmarnowane kolosalne pieniadze. Z tego film uczen nie dowie sie kompletnie nic na temat problematyki Powstania Warszawskiego 44. Dziwnie krecone sceny, kule zakrecajace, sceny jakby z gry komputerowej, kompletny non-sense. A jest film o powstaniu w getcie warszawskim rok wczesniej „Uprising” czyli po polsku chyba „Powstanie”. Super nakrecony, wiadomo o co chodzi. A w Powstaniu 44 kompletnie nic. Zero. Dziwie sie, ze pozwolono zmarnowac tyle pieniedzy na taka halture. Juz wiele lepiej pokazana jest problematyka i dramatyzm Powstania Warszawskiego w 1944 w serialu „Czas Honoru”. Idaca nawet wbrew oficjalnej narracji narodowej.
      Z drugiej strony, to Krzyzakow nakrecil Zyd, Ogniem i Mieczem, Potop, Pana Wolodyjowskiego rowniez Zyd. Wiec trzeba tu troche rozroznic i wsypywac do jednego wora wszystkich Zydow. Teraz mamy problem z Ukraincami, ktorych jest poprostu za duzo w rzadach, ministerstwach, instytutach itp. Oni wszyscy realizuja anty-polskie postanowienia OUN z 1990 roku i jest jak jest w Polsce.

  6. Avatar
    valdemarus83 :

    Jednakowoż ta symbolika kojarzy mi się z gestapo i ss. Forma ,oprawa kolorystyka. tak samo jak opaski ,,śmierć wrogom ojczyzny” ,które do złudzenia przypominają te z mundurów wermachtu czy formacji ss. Zwłaszcza kolorystyka. Czcionka dobrana jest tak,iż momentami niemal wygląda jak gotycka używana przez niemiaszków. Wywód mój będzie nieco długi za co z góry przepraszam. Tak ogólnie rzecz biorąc to w filmie o Roju jest mocne epatowanie,przemocą,zdradą,seksem,którego może nie jest dużo ale wydaje się być dziwnym bezuczuciowym. Wóda leje się strumieniami i ogólny obraz Wyklętych jest dosyć negatywny. Nie to ,że jestem romantykiem,rzeczywistość bywa okrutna, ale moim zdaniem film bardziej zniechęca niż promuje owych żołnierzy.

  7. Avatar
    valdemarus83 :

    Mnie i mojego pokroju nie ponieważ tacy jak ja coś tam wiedzą,natomiast młodzi to już gorzej. A tu taki właśnie im się obraz pokazuję Film momentami prześmiewczy,lekko folgujący i obrazujący polaków w dosyć niekorzystnym świetle. Żołnierze rabują i mordują przy ogólnej dezaprobacie ludności,cywile w banku bodaj poczcie,w którym Roj kradnie ich pieniądze. Babcia modląca się kiedy ubijają ubeka wyciągniętego z autobusu. Do tego jawny sprzeciw wobec wartości chrześcijańskich,kiedy to dziewka Roja mówi, o tym iż kościół naucza o miłości, on jednak mówi o innych wartościach,zemście, nie nastawianiu przysłowiowego policzka. Nie to żebym był pacyfistą skąd że znowu jednak sposób w jaki to ukazano daje wiele do życzenia.

  8. Avatar
    valdemarus83 :

    Dziwnie wpleciony wątek o mordowanych żydach przez jednego z członków NSZ, o dziwo późniejszym UB-ku, o których to wydarzeniach nikt z oddziału nic nie wiedział. Nie to żebym próbował wybielać naszych,takie sytuacje były ,ale od razu je wyłapywano. A na sprawców takich czynów był wyrok śmierci. No to teraz z grubej rury,wiem że niektórzy was mogą mnie wziąć za fanatyka ale sądzę ,że znajdzie się kilku co mnie poprze. Otóż przejdźmy do moim zdaniem najistotniejszej części flimu, tj okultyzmu! podczas przysięgi na początku filmu, jej członkowie w obliczu krzyża dokonują formuły z dwoma palcami skierowanymi w dół. O ile salutowanie do głowy dwoma palcami odbywało się w 20-leciu między wojennym i później, o tyle jest to znak masoński,nader często używany w malarstwie sakralnym przy postaci fałszywego mesjasza.

  9. Avatar
    valdemarus83 :

    Figura rzekomej matki boskiej otoczonej 5-cio ramiennymi gwiazdami. Już dzisiaj wiemy ,że wszelkie figurki zwłaszcza w otoczeniu półksiężyców czy rzeczonych pentagramów mogą być zwodnicze. Teraz najlepsze ,scena ja Roj wchodzi do kościoła z oddziałem ,żeby przemówić do ludu,wykonuje non-stop gest z palców tzw trzech szóstek! tak jak często odbywa się to w filamch zachodnich przy geście perfekt, patrz np M. Gesler, K.Wojewódzki, wielu muzyków i artystów. itp itd. Co dziwne gdy Roj wychodzi ze świątyni kapłan żegna go tym samym gestem wykonując dodatkowy znak jakby krzyża? Scena w którym oddział Roja wpada w zasadzkę,uciekając ginie zaś trzech pozostałych strzelają sobie w łeb,każdy każdemu- patrz rytualne samobójstwo. Na dodatek perspektywa pozbawiających siebie życia wyklętych,padłych pod krzyżem sprawia ,że widzimy odwrócony krzyż z Chrystusem. Na koniec psychodeliczne wizje niczym z piekła po zakopaniu Roja w ziemi. Jego rozterki o słuszności sprawy i konkluzji po spotkaniach z martwymi towarzyszami, jakoby to wszystko nie miało sensu przywodzi na myśl jedno! mianowicie rezygnacja,poddanie się,porzucenie swoich wartości niemoc i bezsilność,która ma nas ciągnąć w dół.Kolejny epos martyrologii Polski oparty na bezsensownej walce o własny byt. Nie mówię ,że tak jest tylko to co promuje ten film. Ci wszyscy jego byli towarzysze nagrywający się z Roja kiedy spotyka ich w tych wizjach mówiący mu o beznadziejności podjętych przez niego i ich samych czynów.

  10. Avatar
    valdemarus83 :

    Najgorszy moment kiedy w niespełna rozumu wizjach, siedzi matka Roja niczym Maryja z piety Michała Anioła trzymając zamiast Jeszuę swego syna zmasakrowane ciało syna. Następnie scena rozpoznania denata tj Roja przez matkę, nie wiem może jestem przewrażliwiony,ale jej mimika oraz światło które na nią pada tworzy obraz makabryczny jakby demona. Natomiast scena Kiedy Rój zostaje sam z kompanem w chacie gdzie miał się spotkać ze swą kobietą i zaczyna się bać i trząść. Jego druh siedzący obok skryty niemal cały w cieniu górujący postacią i doradzający wygląda niczym diabeł szepczący do ucha. Po za tym Film wspierany przez MON oraz takie kruczki jak ,,gazeta polska” a to już wiele wyjaśnia! ;]Dobranoc i Miłego Dnia.