Rościsław Demczuk, ukraiński dziennikarz, który publicznie zaprzecza eksponowaniu zdjęć młodego ochotnika-neonazisty w Parlamencie Europejskim, próbuje zastraszyć polskiego dziennikarza, który nagłaśniał tę sprawę.

Na wystawie prezentującej ukraińskich weteranów-inwalidów z Donbasu znalazły się zdjęcia neonazisty z batalionu powiązanego z Prawym Sektorem, z tatuażami z neonazistowskimi symbolami.



ZOBACZ: Ukraińcy prezentują zdjęcia ochotnika – neonazisty w Parlamencie Europejskim [FOTO / VIDEO]

Polski dziennikarz Tomasz Maciejczuk, który nagłaśniał skandal związany z wystawą, stał się obiektem krytyki ze strony Ukraińców. Jednym z nich jest dziennikarz Rościsław Demczuk, który ostro zareagował na jeden z postów Maciejczuka. Polski dziennikarz zamieścił na Facebooku zdjęcie z obozu Prawego Sektora z okolic Wielikomichajlowki, w którym był latem 2014 roku. Spotkał tam ochotnika Wołodymyra Wasjanowycza, którego kontrowersyjna zdjęcia miały znaleźć się na wystawie w Parlamencie Europejskim.

W reakcji na to Demczuk stwierdził, że żałuje, że nie spotkał Maciejczuka na Ukrainie, bo wówczas zrobiłby z nim porządek. Napisał, że poprosiłby „chłopaków”, żeby go zastrzelili lub oddali w ręce Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Później próbował go zastraszyć i dodał, że Polak jest „na celowniku”.

Maciejczuk napisał w swoim tekście, że Demczuk może być członkiem nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO, której liderem do 2014 roku był syn lidera UPA, Romana Szuchewycza. Zamieścił również jego zdjęcie w koszulce z neonazistowskim symbolem tzw. wilczego haka, wykorzystywanym przez pułk Azow, znany ze stosowania symboliki neonazistowskiej. Na komentarz „faszyzujący młodzieniec” zamieszczony pod zdjęciem odpowiedział : „Takim jakim byłem, takim jestem i takim będę! Sława nacji, śmierć wrogom!”.Później tłumaczył, że zostało to źle zrozumiane, a wilcze haki nie są symbolami faszystowskimi.

Ponadto Demczuk rozpowszechnia informacje o tym, że Maciejczuk rzekomo został wyrzucony z Europarlamentu przez ochronę i anulowano mu akredytację. Dziennikarz twierdzi, że to oczywista nieprawda. „Byłem w parlamencie od południa do późnego wieczora, aż do zakończenia wystawy, gdzie robiłem materiały, na których uwieczniłem również Demczuka”– pisze Maciejczuk.

Demczuk w swoich komentarzach utrzymuje, że w PE nie było żadnych zdjęć ze swastykami i wszystko jest wymysłem pro-kremlowskiej propagandy. „Pech chciał, że na jednym z moich materiałów wideo są widoczne fotografie ukraińskiego ochotnika ze swastykami oraz Demczuk”– pisze Maciejczuk.

„Ukraińcy rzucili się na mnie jak wściekłe psy, próbując zakrzyczeć, zakłamać i zmieszać mnie z błotem. Nie uda im się. Będę się bronił przed ich kampanią oszczerstw”– napisał polski dziennikarz. Dodał, że Demczuk przebywa w Parlamencie Europejskim wraz z ukraińską delegacją.

Facebook.com/ wykop.pl/ Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. pro_patria :

    Ścierwa banderowskie czują się tak bezkarne, że przestają przebierać w środkach w atakach całą watahą na Naszych Rodaków walczących o prawdę. Robią tak dlatego, że mają ogromne poparcie w kołach rządowych i społeczeństwie upaińskim, tymczasem nasze miernoty u władzy nie udzielą wsparcia polskiemu dziennikarzowi i będą zamykali usta społeczeństwu. Dzicz banderowska to czuje, wściekle atakuje, by dać upust swoim zwierzęcym, zwyrodniałym instynktom. Podziwiam Pana Tomasza Maciejczuka i życzę mu dalszego, bezkompromisowego rozwoju kariery. JESTEŚMY Z PANEM !!!

  2. greg :

    Spaślak z UNA-UNSO. Ta bandero-nazistowska apologetyka, zamiast do UE czy NATO (na co już ze względu na bankructwo i dno gospodarcze oraz skonfliktowanie z sąsiadami, a zwłaszcza z RF, nie mają najmniejszych szans przez najbliższych 30 lat) zaprowadzi ich prosto do czarnej, banderowskiej … d.py. Żółta d upa, morda sina, w d.pie wasza UPAina. Wieczna hańba naszym wrogom, bezczelnym gloryfikatorom bandero-nazistów, zbrodniarzy i ludobójców Polaków! Co wcale nie znaczy, że np. Putin mi się jakoś szczególnie podoba, bo często postępuje wrogo, nieszczerze i cynicznie wobec Polski.