Ukraińskie władze starają się przeszkodzić w organizacji proeuropejskich manifestacji. W każdym z miast, gdzie się one odbywają, lokalne sądy podejmują decyzje o zakazie stawiania namiotów.

Milicja nie przeszkadza Ukraińcom w zbieraniu się na placach i protestowaniu przeciwko decyzjom władz, jednak jakakolwiek próba postawienia namiotów kończy się przepychankami z funkcjonariuszami. Doszło do nich w Mikołajowie na południu kraju, gdzie 50 milicjantów szturmowało taką samą liczbę uczestników akcji, wśród których były osoby starsze, w tym kobiety.
Do przepychanek doszło też w Kijowie, tutaj jednak namioty prawdopodobnie próbowali postawić prowokatorzy, ponieważ wcześniej kierujący demonstracją zapowiedzieli, że nie będą prowokować milicji i naruszać prawa.
Protesty rozpoczęły się w czwartek – po tym, jak ukraińskie władze ogłosiły, że rezygnują z przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i skupią się na polepszeniu stosunków handlowych z Rosją i krajami byłego ZSRR. Największe manifestacje odbywają się we Lwowie – wczoraj wyszło tam na ulice 10 tysięcy osób. W tym mieście protesty popierają lokalne władze. Mer miasta Andrij Sadowy wezwał mieszkańców do uczestnictwa w proteście.
W Kijowie liczba manifestantów waha się od kilkuset osób w dzień do trzech tysięcy późnym wieczorem.
Na wschodzie protesty są mniej liczne, ale tutaj też zdarzają się przypadki wsparcia ze strony władz lokalnych. Tak było na przykład w Sumach, gdzie mer miasta Hennadij Minajew wystąpił na demonstracji popierając integrację europejską.
IAR/KRESY.PL
forma płatności