Ukraińscy robotnicy pracujący przy budowie Polskiego Cmentarza Wojennego w Kijowie-Bykowni zabetonowali w ub.r. siedem skrzyń z ludzkimi szczątkami. Najprawdopodobniej znajdowały się wśród nich także kości Polaków zamordowanych przez NKWD. Do skandalu doszło pomimo sprzeciwu polskich archeologów i – jak twierdzą pracownicy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – przy całkowitej bierności jej szefa Andrzeja Kunerta.

Zabetonowane skrzynie zawierały szczątki znalezione podczas ekshumacji przeprowadzonych w Bykowni jeszcze przez KGB w 1971 r. Sowieci chcieli wówczas zafałszować prawdę o zbrodni katyńskiej.Według ROPWiM w części skrzyń, które udało się przebadać, „znaleziono kości oraz buty oficerskie i inne przedmioty”. „Tylko siedmiu skrzyń nie udało się otworzyć, ponieważ zostały na nich posadowione elementy fundamentów nowego ukraińskiego upamiętnienia” – czytamy w odpowiedzi na zadane pytania. „Tylko” to jednak nie jest trafne określenie. Wszystkich skrzyń było bowiem 22. – Nie wiemy, czy pośpiech w stawianiu betonowych konstrukcji wynikał tylko z chęci dotrzymania terminów budowy swojej części upamiętnienia – przyznaje Andrzej Kunert.

Polski Cmentarz Wojenny w Kijowie-Bykowni to czwarty cmentarz katyński.W broszurze poświęconej nekropolii, wydanej przez ROPWiM czytamy, żepierwsze polskie ofiary były grzebane w tamtejszych dołach śmierci już od 1937 r., tj. od rozpoczęcia przez NKWD tzw. operacji polskiej.

Więcej w dzisiejszej “Gazecie Polskiej Codziennie”

forma płatności