W Kijowie znów pojawiło się kilka tysięcy zwolenników władz. Tradycyjnie zajęli oni Park Maryński koło Rady Najwyższej. Zwolennicy władz są przywożeni zawsze w zorganizowanych grupach autobusami z centralnej części Ukrainy, a także z południa i wschodu. Są to pracownicy wielkich zakładów przemysłowych, emeryci oraz dresiarze – tak zwane „tituszki”. Według nieoficjalnych informacji, wszyscy otrzymują za dzień stania 200 hrywien, czyli 80 złotych.

W rozmowach z dziennikarzami mówią, że przyjechali, ponieważ opowiadają się za obecnymi władzami i spokojem we własnym kraju.
Uczestnicy wiecu biernie słuchają występujących ze sceny polityków Partii Regionów, dyskotekowych piosenek, i rozmawiają z milicjantami, którzy ochraniają demonstrację. Zapewniają jednocześnie, że nie mają zamiaru iść na Majdan ani na ulicę Hruszewskiego, gdzie od niedzieli trwają zamieszki.
W nocy jednak w centrum Kijowa pojawiły się grupki dresiarzy, którzy mieli organizować zamieszki w centrum Kijowa i
napadać na uczestników protestów. Zostali oni zatrzymani przez samoobronę Majdanu i zmuszeni do publicznych przeprosin za swoje działania.
Tymczasem lider UDAR-u Witalij Kliczko apeluje do kijowian, aby uważali na siebie ze względu na grupy chuliganów krążące po mieście. Jego zdaniem, mają oni na celu palenie samochodów i niszczenie witryn sklepowych, aby potem oskarżyć o to uczestników Majdanu. Witalij Kliczko proponuje także, ze względu na bezczynność milicji, tworzenie oddziałów samoobrony, które będą kontrolować porządek w stolicy.
IAR/KRESY.PL
forma płatności