Podczas spotkania „koalicji chętnych” w Paryżu premier Donald Tusk podkreślił, że Polska nie planuje wysyłania swoich wojsk na Ukrainę, również po zakończeniu działań zbrojnych. Rola Warszawy ma koncentrować się na logistyce, w tym organizacji największego europejskiego hubu wsparcia dla Kijowa.

W czwartek 4 września w Paryżu odbyła się konferencja państw określanych mianem „koalicji chętnych”, które zadeklarowały wsparcie Ukrainie po ewentualnym zawieszeniu broni w wojnie z Rosją. W obradach uczestniczył prezydent Wołodymyr Zełenski, a Polskę reprezentował premier Donald Tusk.

Szef rządu po spotkaniu podkreślił, że stanowisko Warszawy w sprawie bezpośredniego udziału polskich żołnierzy na Ukrainie pozostaje niezmienne. – „Polska, co już wielokrotnie podkreślaliśmy, nie przewiduje wysłania żołnierzy do Ukrainy. Także po zakończeniu wojny” – oświadczył Tusk.

Zaznaczył jednocześnie, że głównym wkładem naszego kraju będzie zapewnienie wsparcia logistycznego. – „My jesteśmy odpowiedzialni za logistykę. Wiadomo, że w Polsce jest ten największy hub, to miejsce organizacji pomocy dla Ukrainy. I to jest zadanie wystarczające, żeby nie powiedzieć: wyjątkowej wagi” – dodał premier.

Według Tuska, czwartkowe rozmowy zostały podzielone na dwie części. W pierwszej omawiano zakres odpowiedzialności poszczególnych państw w odbudowie bezpieczeństwa ukraińskiego. Premier wskazał, że partnerzy europejscy w pełni zaakceptowali polski model zaangażowania. – „Oczywiście wszyscy akceptują tę formę obecności Polski w pomocy dla Ukrainy” – podkreślił.

Zobacz też: „Koalicja chętnych” podzielona w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy

Druga część obrad obejmowała rozmowę z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz jego doradcą Steve’em Witkoffem. – „Druga część spotkania to było łączenie z prezydentem Trumpem w obecności Steve’a Witkoffa, czyli jego przedstawiciela do tych spraw z Putinem. Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób można by skłonić Putina do podjęcia rozumu” – relacjonował Tusk.

Premier zauważył, że europejscy przywódcy oraz administracja USA wyrazili rozczarowanie brakiem widocznych efektów dotychczasowych działań. – „To wszystko pokazuje, że Europa jest zdeterminowana, naprawdę bardzo solidarna i zjednoczona; że prezydent Trump pragnie zakończenia wojny – to wynika z jego wielu deklaracji. Natomiast efektów tych działań na razie nie ma. Wszystko wskazuje na to, że Putin i Rosja grają na zwłokę” – ocenił.

Tusk odniósł się także do wydarzeń w Pekinie, gdzie odbyła się parada wojskowa z udziałem przywódców Chin, Korei Północnej, Aleksandra Łukaszenki i Władimira Putina. – „Było wyraźnie widać, że tamta strona jednoczy się politycznie, i że jest to jednak demonstracja, która niedobrze wróży przyszłym relacjom międzynarodowym” – stwierdził premier.

Na zakończenie Tusk podkreślił, że Europa pozostaje gotowa do dalszych działań, choć nie spodziewa się szybkiego spotkania Zełenskiego z Putinem. – „Optymistyczne jest to, co Europa sobą reprezentuje w tej chwili. Natomiast zdecydowanie mniej optymistycznie oceniamy przede wszystkim zachowanie Rosji w tej kwestii. Będziemy dalej działać” – podsumował.

Zobacz też: Koalicja chętnych obraduje w Paryżu. Do europejskich liderów dołączył wysłannik Białego Domu

Kresy.pl/Polsat News

Tagi: , ,
forma płatności