Władimir Putin usprawiedliwia pakt Ribbentrop-Mołotow i porównuje wkroczenie Sowietów do zajęcia przez Polskę Zaolzia.
W moskiewskim muzeum współczesnej historii Rosji prezydent spotkał się z młodymi historykami, głównie związanymi z Rosyjską Akademią Nauk. Spotkanie przebiegało w atmosferze podziwu dla autorytetu głowy państwa, którego rzekomo niezależni naukowcy pokornie pytali o takie rzeczy jak kierunek prowadzenia badań czy sposoby walki ze stawiającymi Rosję w złym świetle zafałszowaniami historii. Nastrój był zresztą świąteczny, bo dzień wcześniej Rosja obchodziła Dzień Jedności Narodowej, ustanowiony przez Putina na pamiątkę wypędzenia Polaków z Kremla w 1612 roku w miejsce komunistycznego Święta Rewolucji Październikowej.
Prezydent Rosji nieraz podkreśla znaczenie historii dla kształtowania patriotycznej postawy szczególnie młodzieży. Ma to realny wpływ na politykę państwa, która rzeczywiście dużo uwagi poświęca rocznicom, upamiętnieniom, muzeom, pomnikom itp. Trwa redakcja nowego ujednoliconego kompletu podręczników do historii na wszystkich poziomach powszechnego kształcenia. To wszystko ma zapobiegać „próbom przepisywania historii na nowo, poczesywania jej pod czyjeś geopolityczne interesy”. Prezydent nie wyjaśnił, czyje i jakie dokładnie, ale jeden z uczestników wymienił „historię Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, historię relacji z Ukrainą, z innymi bliskimi krajami i narodami”.
Te ostatnie to m.in. Polska. Putin sam nawiązał do paktu Ribbentrop-Mołotow jako przykładu błędnej, w jego ocenie, interpretacji historii. – Do tej pory spierają się o pakt Ribbentrop-Mołotow i obwiniają Związek Sowiecki za to, że podzielił Polskę. A sama Polska co zrobiła, gdy Niemcy weszli do Czechosłowacji? Zrobiła to samo i dostała nauczkę, gdy ją spotkało to samo– stwierdził. Zaznaczył, że nie chce nikogo obwiniać, gdyż zarówno układ ZSRS z hitlerowskimi Niemcami, jak i porozumienia monachijskie (uznające niemiecką agresję na Czechosłowację) to po prostu przykłady „metod ówczesnej polityki zagranicznej”. Jednocześnie pochwalił stalinowskie państwo za podpisanie układu z Hitlerem. – Skoro Związek Sowiecki nie chciał walczyć, to co złego jest w podpisaniu paktu o nieagresji– tłumaczył. Dodał również, że ZSRS zdawał sobie sprawę z nieuchronności wojny, ale potrzebował czasu na modernizację swojej armii, zwłaszcza sił pancernych.
Cały czas namawiał do prowadzenia obiektywnych badań historycznych. To często pojawiający się w wypowiedziach Putina schemat myślowy. Ze względu na ów szeroko i wybiórczo pojmowany obiektywizm w praktyce nie da się żadnych działań Rosji i ZSRS potępić jako zbrodnicze, a z całej historii można być jednakowo „dumnym i krytycznym”.
Ma to się stosować m.in. do rewolucji 1917 roku, a także historii Krymu, o której napisanie żartobliwie zaapelował do historyków ukraińskich, gdyż muszą oni stawić czoła faktom o rosyjskim charakterze tej ziemi, i to takim faktom, że nawet owi wrodzy Rosji badacze będą musieli ulec. I tak stanowisko Rosji ma wygrać we wszelkich sporach. – A jak już przekonamy ludzi, zdecydowaną większość ludzi, że nasza pozycja jest słuszna, obiektywna i sprawiedliwa i pokażemy, że taka pozycja jest na rękę społeczeństwu, państwu i ludziom, to zyskamy miliony i miliony zwolenników– obiecał.
Piotr Falkowski





























