We wtorek, 2 lipca, wędkarz Andrzej Korpikiewicz natrafił na niezwykłe znalezisko – w Wiśle, na wysokości warszawskiego Tarchomina, zauważył wystający z wody metalowy przedmiot.

Początkowo uznał, że to fragment konstrukcji hydrotechnicznej. Po wyjęciu z nurtu i wstępnym oczyszczeniu okazało się, że trzyma w rękach średniowieczny miecz.

– „Było dużo ślimaków i kiełży. Gdy zobaczyłem znak krzyża na trzonie, wiedziałem, że to coś wyjątkowego” – powiedział znalazca serwisowi PAP. Miecz zachował się w bardzo dobrym stanie, z charakterystyczną kulistą głowicą. Nie chcąc ryzykować transportu znaleziska skuterem, schował je w trawie, wrócił samochodem, zawinął broń w mokre koszulki i przewiózł do domu. Następnego dnia wspólnie z żoną zawiózł miecz do stołecznego konserwatora zabytków.

– „To wyjątkowe znalezisko. Miecz zostanie profesjonalnie zabezpieczony i poddany analizom” – poinformował konserwator Michał Krasucki. Broń trafiła już do Pracowni Konserwacji Metalu Państwowego Muzeum Archeologicznego.

Wstępnie datowany na XIII wiek miecz prawdopodobnie został wypłukany z dna przez nurt rzeki. Znalezisko wzbudziło duże zainteresowanie wśród ekspertów i pasjonatów historii. Korpikiewicz nie kryje dumy z przekazania miecza do odpowiednich służb. – „Ludzie szukają latami takich rzeczy, a ja trafiłem przypadkiem. Mam nadzieję, że będzie można go kiedyś zobaczyć w muzeum” – dodał.

Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki nie ma wątpliwości, że Wisła nadal skrywa nie lada skarby. Przypomina on jednak, że wszystkie znaleziska archeologiczne, znalezione w ziemi lub wodzie, należą do Skarbu Państwa i muszą być zgłaszane odpowiednim instytucjom.

Kresy.pl / PAP

Czytaj też: Prymitywna kultura pierwszych Słowian była odpowiedzią na apokalipsę

 

Tagi: ,
forma płatności