Prezydent Petro Poroszenko zdołał przeforsować w Radzie Najwyższej usunięcie Walentina Naliwajczenki ze stanowiska szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
Za odwołaniem Naliwajczenki głosowało 248 deputowanych parlamentu w a więc wyraźnie więcej niż wymagana większość 226 głosów. Tym samym udało się zażegnać rozłam w koalicji rządzącej. Naliwajczenko powiązany jest z partią UDAR Witlija Kliczki. Jego odejście jest według komentatorów wyraźnym znakiem marginalizacji pozycji obecnego mera Kijowa. Partia dołuje zresztą w sonadażach, w których otrzymuje poparcie znacznie poniżej progu wyborczego. Inna sprawa, że szef SBU nadepnął na odciski Prokuraturze Generalnej, która jako instytucja cieszy się zaufaniem Poroszenki. Wskazuje się na jego sympatię względem Ihora Kołomojskiego, który również wypadł z łask i stracił stanowisko gubernatora obwodu dniepropietrowskiego. Obecnie Kołomojski próbuje on sobie utorować drogę powrotną do polityki poprzez założenie nowej partii – jej robocza nazwa do “Ukrop” i być może Naliwajczenko dołączy do inicjatywy.
korrespondent.net/kresy.pl





























