Filipiński prezydent zaproponował Chinom, by przestały „zachowywać się agresywnie”, a w zamian amerykańskie rakiety z systemem Typhon zostaną wycofane z Filipin.
W kwietniu 2024 roku amerykańska armia zainstalowała w północnej części Filipin system rakiet średniego zasięgu Typhon. Oficjalnie tłumaczono to szkoleniem w zakresie wspólnej gotowości bojowej. Chiny wielokrotnie żądały, aby Filipiny usunęły system rakietowy. Władze w Pekinie uważają, że „podżega on do geopolitycznej konfrontacji i wyścigu zbrojeń”.
W czwartek o sprawę zapytano filipińskiego prezydenta, Ferdinanda Marcosa Jr. Odparł, że nie rozumie chińskiego stanowiska, gdyż Filipiny nie komentują chińskich systemów rakietowych, które „są tysiąc razy potężniejsze od tych, które mamy”.
W tym kontekście, Marcos zaproponował Chińczykom zawarcie umowy w tej kwestii:
„Zawrzyjmy umowę z Chinami: przestańcie rościć sobie prawa do naszego terytorium, przestańcie nękać naszych rybaków i pozwólcie im zarabiać na życie, przestańcie taranować nasze łodzie, atakować naszych ludzi armatkami wodnymi, strzelać do nas laserami i przestańcie zachowywać się agresywnie i stosować środki przymusu, a my oddamy systemy rakietowe Typhon” – powiedział prezydent Filipin.
„Niech przestaną robić wszystko to, co robią, a ja je wszystkie zwrócę” – dodał.
Agencja AP podaje, że strona chińskie nie skomentowała tej sprawy na bieżąco.
Przypomina też, że amerykański mobilny system rakietowy Typhon składa się z wyrzutni i minimum 16 pocisków rakietowych Standard Missile-6 i Tomahawk w wersji Land Attack Missiles.
Associated Press zaznacza też, powołując się na informacje od wysokiego rangą filipińskiego urzędnika państwowego, że mniej więcej dwa tygodnie temu, w połowie stycznia, system Typhoon został przeniesiony z północnych Filipin do strategicznego obszaru bliżej stolicy kraju, Manili. Zmiana ta została uzgodniona ze stroną filipińską. Źródło to podaje, że obecnie system jest bliżej obszaru, na którym dochodziło do napięć i starć na wodach Morza Południowochińskiego, z udziałem filipińskiej siły straży przybrzeżnej i marynarki wojennej.
Co ważne, wspomniana wersja rakiet Tomahawk ma zasięg około 1600 km. To sprawa, że część kontynentalnych Chin ma być w ich zasięgu. Natomiast pociski SM-6, które również mogą być wystrzeliwane przez Typhoon, mogą uderzać w cele powietrzne lub morskie oddalone o ponad 200 km. Według nieoficjalnych informacji od strony filipińskiej, amerykański system rakietowy pozostanie na Filipinach na czas nieokreślony.
Jak pisaliśmy tydzień temu, anonimowy, ale wysoko postawiony urzędnik filipińskiego rządu, poinformował portal “South China Morning Post”, że Amerykanie dyslokowali wyrzutnie Typhon z Laoag na Filipinach do innej lokalizacji na wyspie Luzon. Takie manewry są objawem przygotowań do sytuacji konfliktu zbrojnego.
W ubiegłym tygodniu rzecznik chińskiego MSZ Mao Ning oświadczył, że Filipiny „tworzą napięcia i antagonizmy w regionie oraz podżegają do geopolitycznej konfrontacji i wyścigu zbrojeń”, pozwalając na umieszczenie amerykańskiego systemu rakietowego na swoim terytorium. Powiedział, że „to bardzo niebezpieczny ruch i wyjątkowo nieodpowiedzialny wybór”.
Żądania strony chińskiej zdecydowanie odrzucają Filipińczycy. Sekretarz obrony Gilberto Teodoro uważa, że stanowisko Pekinu to ingerencja w wewnętrzne sprawy Filipin.
System Typhon jest częścią amerykańskiego planu mającego na celu zgromadzenie w Azji różnorodnych typów broni przeciwokrętowych, uwzględniając, że marynarka wojenna ChRL ma już więcej jednostek niż amerykańska i na morzach przybrzeżnych staje się dla USA poważnym wyzwaniem.
Chiny roszczą sobie prawa do prawie całego Morza Południowochińskiego, w tym do części, do których zgłaszają roszczenia Filipiny, Brunei, Malezja, Tajwan i Wietnam. Uważa się, że fragmenty strategicznej drogi wodnej, przez które rocznie przepływa handel o wartości 3 bilionów dolarów, są bogate w złoża ropy i gazu ziemnego, a także zasoby rybne.
Zobacz też: Chiny oskarżają Filipiny o prowokacje na spornym akwenie
W swoich konfrontacjach z rządem Filipin i statkami rybackimi, chińska straż przybrzeżna wzmogła użycie armatek wodnych, taktyk kolizyjnych i taranowania, a także, według Manili, użycia lasera wojskowego.
Filipiny starały się zarejestrować swoje uprawnienia do rozszerzonego szelfu kontynentalnego w regionie Zachodniego Palawanu, zwróconego w stronę Morza Południowochińskiego.
Chiny pozostają w sporze z kilkoma krajami o przestrzeń Morza Południowochińskiego oraz Wschodniochińskiego, gdzie przedmiotem sporu terytorialnego z Japonią są wyspy Senkaku/Diaoyu.
Do szczególnych napięć dochodzi w ostatnich miesiącach na tym pierwszym akwenie między Chinami a właśnie Filipinami.
AP / Kresy.pl































