W najnowszym sondażu IBRiS PiS i Konfederacji zdobywa potencjalną większość w Sejmie. Poparcie obu ugrupowań przekłada się na 274 mandaty. Konfederacja notuje największy wzrost, osiągając 17,1 proc. poparcia.
Jak podaje badanie poparcia dla partii IBRiS-u dla Onetu, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na głosy 33,4 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazło się Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 32,3 proc.
Największy wzrostu notuje Konfederacja, która po wyborczym sukcesie Sławomira Mentzena osiągnęła poparcie na poziomie 17,1 proc. Po pierwszej turze wyborów poparcie dla partii wzrosło aż o 5,9 pkt proc., co kwalifikuje ugrupowanie jako stabilną trzecią siłę polityczną w Polsce.
Na dalszych pozycjach uplasowały się Trzecia Droga z wynikiem 6 proc. oraz Lewica, która uzyskała 5 proc. poparcia. Trzecia Droga, jako komitet koalicyjny Polski 2050 i PSL, nie przekroczyłaby wymaganego progu 8 proc. Lewica balansuje na granicy progu wyborczego dla partii politycznych.
Partia Razem zdobyła poparcie 2,5 proc. badanych. Pozostałe ugrupowania wskazało 0,9 proc. respondentów. Z kolei 2,7 proc. uczestników badania nie zadeklarowało preferencji politycznych, wybierając odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”.
Przełożenie wyników sondażu na mandaty wskazuje, że Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 188 miejsc w Sejmie, Koalicja Obywatelska – 170, Konfederacja – 86, Trzecia Droga – 10, a Lewica – 6. Taki rozkład oznaczałby, że obecna koalicja rządząca mogłaby liczyć jedynie na 186 mandatów, co jest poniżej progu 231 posłów potrzebnych do samodzielnej większości.
„KO ma nieco większe procentowe poparcie od PiS, ale znaczenie ma w tym przypadku geograficzny rozkład głosów. Chodzi o to, by każdy poseł przypadał na zbliżoną liczbę mieszkańców. Tymczasem obecny podział mandatów między okręgi wyborcze nie jest aktualizowany od lat i nie uwzględnia znaczących zmian demograficznych, do jakich doszło w tym czasie. Tracą na tym zwłaszcza duże miasta, skąd posłów mogłoby być więcej. Ponadto symulacja zakłada, że Trzecia Droga zdecydowałaby się na start jako komitet wyborczy partii (PSL lub Polski 2050). Z rozkładu mandatów wynika, że obecnie rządząca koalicja łącznie osiągnęłaby jedynie 186 miejsc. Tymczasem do stabilnej sejmowej większości potrzeba 231 posłów. Byłby to koniec rządu Donalda Tuska. Koalicja Konfederacji z PiS miałaby w Sejmie aż 274 miejsca. Koalicja Konfederacji z KO miałaby razem 256 posłów” – czytamy.
Symulacja zakłada również, że Trzecia Droga wystartowałaby jako komitet wyborczy partii, a nie koalicja. Zgodnie z tymi założeniami koalicja PiS i Konfederacji miałaby w Sejmie łącznie 274 miejsca, tylko dwa mandaty mniej niż próg umożliwiający odrzucenie weta prezydenckiego. Koalicja Konfederacji z KO mogłaby natomiast liczyć na 256 mandatów.
Zobacz też: Najnowsze sondaże prezydenckie: topnieje przewaga Trzaskowskiego nad Nawrockim
Warto przeczytać: Mentzen: Nie widzę żadnego powodu, żeby głosować na Trzaskowskiego
Kresy.pl/businessinsider.com.pl





























